Spojrzała na drzwi wejściowe. Potem na okno.
Potem wstała i pobiegła do szkolnego plecaka.
Sięgnęła głęboko do środka, pod zeszyty do matematyki.
Wyciągnęła mały, prostokątny przedmiot, poczerniały na brzegach.
Podeszła do mnie.
Wyciągnęła dwie małe rączki.
„Tato… spójrz na to” – wyszeptała.
Wziąłem przedmiot.
To był stary telefon komórkowy. Ekran był pęknięty.
Plastikowa obudowa była stopiona z lewej strony.
Ślad po płomieniu zapalniczki. Słynny „ogień”.
„To był telefon mojego prawdziwego ojca” – wyszeptała Harper.
Jej prawdziwy ojciec podobno „wyszedł na noc”, według Clary.
„Mama nie wie, że go schowałem”.
Nacisnęła jedyny działający przycisk.
Ekran zamigotał.
Było nagranie głosowe sprzed roku.
„Naciśnij” – powiedziała Harper, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Nacisnąłem „play”.
Głos Clary wypełnił pokój.
Ale to nie był jej miękki, melodyjny głos.
To był nienawistny, diabelski syk.
„Jeśli komukolwiek powiesz, co ci zrobiłam, Harper, spalę tego pluszowego lisa. A potem spalę twój pokój, kiedy będziesz spała. Rozumiesz? Jestem twoją matką”. „Należysz do mnie”.
Potem przerażający dźwięk zapalanej zapalniczki.
Klik.
Syk płomienia.
Zduszony krzyk przerażonego dziecka.
Nagranie się zatrzymało.
Zamarłam, serce waliło mi jak młotem.
Telefon nagle zawibrował mi w dłoni.
Nie. To nie ten stary telefon.
Mój.
Wiadomość od Clary: „Będę w domu za dwie minuty, kochanie. Przygotuj wino!”
Spojrzałam na Harper.
Jej oczy były szeroko otwarte, przerażone odgłosem samochodu na podjeździe.
Wsunęłam dowody do kieszeni.
Czas było zniszczyć Clarę Monroe.
CZĘŚĆ 3 Silnik zgasł na podjeździe.
Drzwi samochodu zatrzasnęły się.
Trzask był jak trzask bicza.
Spojrzałam na Harper. Drżała.
Dziecko, które przysięgłam chronić, było przerażone we własnym domu.
„Idź do swojego pokoju, Harper” – wyszeptałam bardzo delikatnie.
„Weź swojego lisa. Udawaj, że czytasz.”
Posłuchała natychmiast, wchodząc po schodach bezszelestnie.
Ciężkie drzwi wejściowe się otworzyły.
Clara weszła.
Była promienna. Jej policzki były zarumienione od wysiłku.
Ubrana była w swój luksusowy strój do ćwiczeń z niewymuszoną elegancją.
„Jestem wyczerpana!” – wykrzyknęła radośnie, odrzucając torbę na bok.
na ławce.