Następnego ranka wsiadłem do samolotu, który pierwotnie miał mnie przywieźć z Meridy. Sergio mnie powitał.
w mieszkaniu z pocałunkiem w czoło i gotową kawą.
„Tak bardzo za tobą tęskniłem” – powiedział.
W kuchennym koszu na śmieci zobaczyłam biały płatek.
Tulipan.
Wyrzucił go, zanim przyjechałam.
Uśmiechnęłam się, jakby nic się nie stało.
Przez tydzień byłam idealna. Robiłam mu śniadanie, wysłuchiwałam jego skarg na szpital, potwierdzałam listę gości, dopasowywałam menu i pomagałam mu wybrać garnitur na galę.
W butiku w Polanco, kiedy przymierzał ciemnoszarą marynarkę, wyrzucił z siebie:
„Renata mówi, że ten kolor odmładza”.
Przyjrzałam się sobie w lustrze.
„Czy Renata ma zdanie na temat twoich ubrań?”
Mrugnął.
„Z powodu sponsoringu, Lauro. Nie przesadzaj”.
„Jasne. Sponsoring”.
Tej nocy rozmawiałem z prawniczką, Marianą Castañedą. Wysłałem jej wszystko.
„Nie konfrontuj się z nim” – powiedziała mi. „Chroń swoje konta, zmieniaj hasła, dokumentuj wspólne wydatki i nie groź. Jeśli go zdemaskujesz, zrób to ostrożnie”.
„Gala jest za trzy dni”.
„To zachowaj spokój”.
Nie byłem spokojny.
Byłem całkowicie rozbudzony.
Doroczna gala szpitala San Gabriel miała się odbyć w hotelu przy Reforma Avenue. 320 gości. Lekarze, biznesmeni, darczyńcy, przedstawiciele prasy i firmy farmaceutyczne. Sergio miał odebrać nagrodę „Złote Serce” za swoją karierę i zaangażowanie humanitarne.
Renatę potwierdzono przy stoliku nr 4.
Przeniosłem ją.
Posadziłem ją przy stoliku nr 1, obok sceny.
Jimena zobaczyła zmianę na kamerze.
„Jesteś pewien?”
„Absolutnie”.
„To eksploduje”.
„Nie. Zaraz się rozbłyśnie”.
W noc poprzedzającą galę Sergio spóźnił się. Kołnierzyk koszuli miał poplamiony makijażem.
„Skomplikowana operacja” – powiedział, odkładając klucze.
Spojrzałam na bliznę.
„Poszło dobrze?”
„Bardzo dobrze”.
Podszedł od tyłu, kiedy sprawdzałam program.
„Po gali musimy porozmawiać o sobie”.
Otóż to. Jego eleganckie zakończenie. Jego przygotowana przemowa. Jego sposób na wykorzystanie mnie po raz ostatni, a potem odejście jako ofiara „wyczerpanego” małżeństwa.
Dotknęłam jego dłoni.
„Tak, Sergio. Po gali porozmawiamy o wszystkim”.
Spokojnie pocałował mnie w głowę.
Nie przypuszczał, że już zmieniłam kolejność wydarzeń.