CZĘŚĆ 2
Daniel niemal natychmiast otrząsnął się z zaskoczenia.
„Nagrałeś moją matkę nielegalnie” – warknął.
„Nie” – odpowiedziałem. „Sama zostawiła wiadomość głosową”.
Elaine zacisnęła usta.
Vanessa wskazała na korytarz. „Powinnaś wyjść, zanim ochrona cię usunie”.
O mało się nie roześmiałem.
Nawet wtedy nadal wierzyli, że kontrolują pokój.
Daniel chwycił kopertę ze stołu i rozerwał ją.
Zamiast wypełnionych dokumentów przeniesienia własności, znalazł puste formularze, kopię mojego pozwu rozwodowego i prawny nakaz ochrony danych, zakazujący mu usuwania dokumentacji finansowej.
Blask zniknął mu z twarzy.
„Co ty zrobiłeś?”
„Dokładnie to samo, czego mnie nauczyłeś” – powiedziałem. „Przestałem ufać pozorom”.
Wszedł dyrektor szpitala z dwoma ochroniarzami i doktorem Patelem, lekarzem, którego podpis widniał na rzekomej diagnozie Daniela.
Dr Patel wyglądał na wściekłego.
„Nigdy nie leczyłem tego człowieka” – powiedział. „I żaden porządny specjalista nie napisałby takich bzdur w tych raportach”.
Elaine zatoczyła się do tyłu. „Musi być jakaś pomyłka”.
„Jest”, powiedziałem. „Sfałszowałeś podpis niewłaściwego lekarza”.
Moja praca naraziła mnie na lata sfingowanych chorób, wymyślonych planów leczenia i manipulowania krewnymi, zmuszając ich do sprzedaży domów lub drenowania oszczędności.
Dokumentacja medyczna Daniela była niedbała.
Ślad finansowy nie.
Dlatego pozwoliłem na kontynuację tego procederu.
Każdy sfałszowany w
Głos, każde żądanie i każda groźba dostarczyły śledczym kolejnego dowodu.
Daniel próbował odzyskać panowanie nad sobą.
„To spór rodzinny”.
Ktoś odpowiedział za nim.
„Oszustwo to nie spór rodzinny”.
Moja przełożona, zastępca prokuratora generalnego Nora Blake, weszła z detektywami od przestępstw finansowych.
Nogi Vanessy o mało się nie ugięły.
Elaine wyszeptała: „Daniel…”
Odwrócił się w jej stronę. „To był twój plan”.
Jej oczy się rozszerzyły. „Mówiłeś, że nigdy nie będzie sprawdzać!”
Detektywi spojrzeli na siebie.
Odtworzyłem drugie nagranie.
Głos Daniela rozbrzmiał echem w szpitalnej sali.
„Jak tylko sprzedaż zostanie sfinalizowana, przekaż dwieście tysięcy firmie Vanessy. Mama dostanie resztę. Maya podpisze wszystko, nawet jeśli pomyśli, że umieram”.
Vanessa zakryła usta.
Daniel spojrzał na mnie z otwartą nienawiścią. „Wrobiłeś nas”.
„Nie” – powiedziałam. „Dałam ci szansę, żebyś przestał”.