22-letnia Élise dorastała w szarych, zapomnianych zaułkach przedmieść Lyonu, gdzie bieda niczym uparta pleśń oblepiała ściany. Jej matka, niegdyś promienna kobieta, powoli umierała w szpitalnym łóżku, wyniszczona nieuleczalnym bez niezwykle kosztownego przeszczepu zwłóknieniem płuc. Jej młodszy brat, 16-letni Léo, musiał rzucić szkołę średnią. Pracował nielegalnie w ciemnym garażu, żeby zarobić kilka skromnych euro.
Élise była bystrą, skromną młodą kobietą, ale przytłoczona ciężarem okrutnego losu. Marzyła o zostaniu pielęgniarką, o uzdrowieniu innych, ale rzeczywistość dała jej się we znaki. Wiedziała, że aby ocalić rodzinę, musi poświęcić własną wolność.
Pewnego mroźnego listopadowego wieczoru nie do pomyślenia stało się coś w postaci surowego notariusza. Pochodził od pana Armanda de Montclair, bogatego spadkobiercy francuskiej dynastii przemysłowej, żyjącego na odludziu w swojej rozległej posiadłości w Sologne. Armand szukał żony. Plotki opisywały go jako 74-letniego mężczyznę, chorobliwie otyłego, wielkości lodówki, z twarzą zniszczoną przez czas i choroby. Był przerażający, odpychający, ale jego majątek szacowano na kilkaset milionów euro.
„Pani” – powiedział notariusz, kładąc teczkę na chwiejnym stole w ich małym mieszkaniu – „pan de Montclair zgadza się pokryć wszystkie koszty leczenia pani matki, prawie 250 000 euro, i sfinansować studia pani brata. W zamian zostanie pani jego żoną. Do końca jego dni”. „
Słysząc te słowa, matka Elizy, ciężko oddychając przez maskę tlenową, wyszeptała: »Moja córko… to może być nasza jedyna szansa. Że nigdy więcej nie będziesz głodna. Nie odmawiaj z dumy«. Powodowana najgłębszą rozpaczą, 22-latka podpisała kontrakt. Właśnie sprzedała swoją duszę.