
Martha kpi z Anny | Źródło: Midjourney
Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. „Słucham?” – zapytałam.
„Dobrze usłyszałaś” – odpowiedziała, chłodniejszym tonem niż wcześniej. „Ja tu rządzę. Zazwyczaj nie zajmujemy się ślubami na ostatnią chwilę. I szczerze mówiąc, żadna z tych sukien nie będzie pasować do twojego… stanu”.
Stałam tam oszołomiona. Mój umysł pędził, próbując przetworzyć okrucieństwo jej słów. To miał być szczęśliwy dzień, dzień, na który tak długo czekałam. A teraz ta kobieta wszystko psuła.
Anna w szoku | Źródło: Midjourney
Anna w szoku | Źródło: Midjourney
Łzy napłynęły mi do oczu. Czułam, jak twarz płonie mi ze wstydu i gniewu, ale nie wiedziałam, co powiedzieć. Chciałam po prostu stamtąd wyjść, z dala od jej osądzającego spojrzenia i ostrych słów.
„Przepraszam” – wyszeptałam ledwo słyszalnym głosem. „Zamierzam tylko…”
Ale zanim zdążyłam dokończyć, Martha przerwała mi tonem ociekającym protekcjonalnością. „Nie zawracaj sobie głowy przymierzaniem sukienek, kochanie. Nie mamy niczego, co by na ciebie pasowało… Postaraj się nie zajść w ciążę, wychodząc z domu”.

Ostatnia uwaga Marthy | Źródło: Midjourney
Ostatnia uwaga Marthy | Źródło: Midjourney