To było wszystko. Nie mogłam dłużej powstrzymywać łez. Moje ręce drżały, gdy zrywałam sukienkę, nie zważając na delikatną koronkę ani guziki, które zdawały się stawiać opór moim drżącym palcom. Musiałam się stamtąd wydostać. Natychmiast.
Pobiegłam do drzwi, z oczami zamglonymi łzami, z sercem bijącym z bólu i furii. Trzymałam rękę na klamce, gotowa do ucieczki, gdy zza zasłony wyłonił się wysoki mężczyzna, a jego wyraz twarzy wyrażał mieszaninę zmieszania i irytacji. Miał szerokie ramiona i aparycję, która wypełniała całe pomieszczenie, sprawiając, że nie dało się go zignorować.