Nie dziko.
Kontrolowany w sposób, który wydawał się o wiele bardziej niebezpieczny.
„Zabieraj ręce z mojej siostry i odejdź od łóżka” – powiedział Evan.
„To nieporozumienie” – odparł natychmiast Ryan. „Próbowała wstać i…”
„Jeszcze jedno kłamstwo” – powiedział Evan, podchodząc krok bliżej – „i przestanę być uprzejmy”.
Detektyw Hale zamknął za nimi drzwi.
„Pani… „Pani Donovan” – powiedział spokojnie – „zanim omówimy kolizję, muszę wiedzieć, czy ten mężczyzna próbował zmusić panią do wstania z łóżka wbrew zaleceniom lekarza”.
Ryan odpowiedział, zanim zdążyłam.
„Nie. Jest na lekach. Nie wie, co mówi”.
Evan go zignorował.
„Claire. Zrobił ci krzywdę?”
Spojrzałam na ślady na nadgarstku. Spojrzałam na koc na podłodze. Spojrzałam na Ryana, który już próbował udawać niewinność na swojej twarzy.
„Tak” – powiedziałam.
To było krótkie słowo.
To wszystko zmieniło.
Detektyw Hale skinął głową, jakby się tego spodziewał. Potem otworzył teczkę, którą trzymał w ręku.
„Jest jeszcze jeden powód, dla którego przyjechaliśmy osobiście” – powiedział. „Pojazd, który potrącił panią dziś rano, został zidentyfikowany”.
Ryanowi gardło się poruszyło.
Detektyw położył wydruk z fotoradaru na stoliku obok mojego łóżka. Obraz był ziarnisty, ale wystarczająco wyraźny: srebrne obramowanie, uszkodzone tylne światło, znajomy kształt.
Od razu rozpoznałem ten samochód.
Lexus Patricii.
Żołądek ścisnął mi się tak mocno, że żebra zaczęły pulsować.
Ryan zaczął mówić szybko.
„Moja matka ciągle pozwala ludziom pożyczać ten samochód. Nie możesz udowodnić, że to ona prowadziła. Nie możesz udowodnić, że ktokolwiek z mojej rodziny był w to zamieszany”.
Evan zmrużył oczy.
„Interesujące” – powiedział cicho. „Nikt nie powiedział, że twoja rodzina była w to zamieszana”.
Ryan zamilkł.
Detektyw Hale wyciągnął kolejne zdjęcie, tym razem z kamery parkingowej, zrobione dziesięć minut po wypadku.
Ten sam samochód.
Uszkodzony przedni zderzak.
Twarz kierowcy częściowo widoczna przez przednią szybę.
To nie była Patricia.
Ryan.
Wpatrywałem się w zdjęcie, aż obraz mi się zamglił.
Ryan zobaczył, że rozumiem, i natychmiast zmienił taktykę.
„Claire, posłuchaj mnie. Spanikowałem. Wcześniej padał deszcz, zmieniło się światło, wyszłaś, nie zdawałem sobie sprawy…”
„Nie padało” – powiedziałem.
Zamknął usta.
Głos detektywa Hale’a pozostał spokojny.
„Przejechałeś na czerwonym świetle. Uderzyłeś żonę. Zjechałeś z miejsca zdarzenia. Potem przyjechałeś do szpitala i próbowałeś ją wyciągnąć, zanim funkcjonariusze zdążyli ją przesłuchać bez twojej obecności. Na to wskazują jak dotąd dowody”.
Ryan spojrzał na mnie z desperacją, ale bez skruchy.
Kalkulacja.
„Nie wiedziałem, że to ty, Claire. Przysięgam, że nie wiedziałem, że to ty, dopóki nie podszedłem bliżej”.
Przypomniało mi się przejście dla pieszych. Kąt. Klakson. Ułamek sekundy, kiedy się odwróciłem.
Spojrzał prosto na mnie.
Potem pojawiło się kolejne wspomnienie, które zignorowałem.
d, bo się spieszyłam.
SMS-y.
Wiadomość od Patricii.
Wiadomość od Ryana kilka sekund później.
Musimy porozmawiać przed kolacją.
Cholera mi zmroziła.