Później zrozumiała, że miał na myśli coś wręcz przeciwnego. Czuła się w tym zbyt swobodnie.
Kiedy ogłosiła ciążę, Adrien potraktował test jako kwestię prawną.
„Będziemy musieli podejść do tego inteligentnie”.
„Co poradzić?”
„Wystąpienia publiczne, prasa, harmonogram”.
Krok po kroku Claire została odsunięta od zaproszeń, zdjęć i decyzji. Potem zaczęły krążyć zdjęcia Adriena i Inès: jego dłoń na jej biodrze, twarz pochylona w jej stronę, podpis opisujący ich jako „najbardziej magnetyczny duet w Paryżu”.
Claire płakała samotnie w pokoju swojej nienarodzonej córki, aż poczuła ruch pod dłonią. Otworzyła notes i napisała: „Nie będę wstydem, który on ukrywa”.
Zaproszenie na galę dotarło 10 dni później, zaadresowane do państwa Adrienów Delmasów. Adrien próbował się go pozbyć, ale gospodyni położyła je na biurku Claire.
Zadzwoniła do swojej najlepszej przyjaciółki, Élodie Martin, projektantki wnętrz z Montreuil, jednej z niewielu osób, które znały ją przed szoferami i kolacjami dla elity.
„Idę”.
„Żeby się zemścić?”
„Żeby odetchnąć”.
„To idź”.
Teraz każdy krok zbliżał Claire do męża, który liczył na jej strach. Pstryknęły aparaty.
„To Claire Delmas”.
„Czy ona jest w ciąży?”
Kiedy dotarła do dołu schodów, nie podeszła do Adriena. Podeszła, by przywitać się z Hélène.
„Miło cię znowu widzieć”.
Hélène wzięła ją za obie ręce.
„Powinieneś tu być od początku”.
„Teraz wiem”.
Adrien poczuł, że pokój mu umyka. Podszedł z Inès.
„Claire, co za niespodzianka”.
„Naprawdę?”
Zniżył głos.
„Co ty tu robisz?”
„Biorę udział w gali częściowo finansowanej z pieniędzy, które pomogłem zebrać.”
„Nie byłaś zaproszona.”
„Moje nazwisko jest na zaproszeniu, zaraz po twoim.”
Inès lekko się uśmiechnęła.
„Kobieta w twoim stanie powinna unikać stresu.”
Claire spojrzała na nią bez gniewu.
„Kobieta w moim stanie radzi sobie ze stresem. Nie radzi sobie z tym, że jest traktowana, jakby nie istniała.”
Adrien podszedł bliżej.
„Robisz z siebie idiotę.”
„Nie. Kpiny były już na miejscu, zanim się pojawiłem.”
Dreszcz
Adrien przyjrzał się gościom. Zauważył uniesione telefony i wymusił uśmiech.
„Ciąża bardzo ją wzrusza”.
Claire położyła dłoń na brzuchu.
„Ciąża uczyniła mnie bardziej przytomną”.
Inès skrzyżowała ramiona.
„To nie jest miejsce na scenę rodzinną”.
„Masz rację. Scena rodzinna sugerowałaby, że niektórzy tu wiedzą, co to słowo oznacza”.
Adrien zrobił krok naprzód.
„Wystarczy”.
Dawna Claire milczałaby, żeby zachować spokój. Ale pomyślała o córce, która pewnego dnia mogłaby usłyszeć wyidealizowaną wersję tej historii.
„Nie. To dopiero początek”.
Za nią rozległ się męski głos.
„Pani Delmas”.
Gabriel Morel przeciskał się przez tłum. Założyciel Morel Investissements, znany ze swojej dyskrecji i odmowy zawierania umów, które wszyscy uważali za nieuniknione. Od dwóch lat Adrien próbował wciągnąć go do funduszu rozwoju miast.
Gabriel stanął przed Claire.
„Minęło dużo czasu”.
„Gabriel”.
Spotkali się osiem lat wcześniej. Tego wieczoru Gabriel rozmawiał z nią o planowaniu urbanistycznym i mieszkalnictwie socjalnym, słuchając jej uważniej niż Adriena.
Adrien się odezwał.
„Nie wiedziałem, że przyjdziesz”.
„Nie planowałem przyjazdu”.
„To dlaczego tu jesteś?”
„Ponieważ powiedziano mi, że ktoś godny szacunku może zostać sam”.
Gabriel podał Claire ramię.
„Czy mogę iść z tobą?”
Lekko położyła mu dłoń na rękawie.
Adrien zbladł.
„To groteskowe”.
„Groteskowe” – odparł Gabriel – „jest pomieszanie publicznego upokorzenia z autorytetem”.
Adrien zaśmiał się zbyt głośno.
„Nie praw mi kazań na imprezie, którą finansuje moja grupa”.
„Ta impreza należy do dzieci, dla których zbierane są datki. A gdybym był w waszym zarządzie, zapytałbym, dlaczego mężczyzna, który ukrywa ciężarną żonę, myśli, że może budzić zaufanie”.
Członkowie zarządu wymienili spojrzenia. Adrien wziął szklankę i stanął na środku sali.
„Panie i panowie, proszę wybaczyć mi przerwę. Sprawy prywatne czasami stają się nieproporcjonalne, gdy ludzie przechodzą przez trudne chwile”.