Ciąg dalszy historii

Katarzyna patrzyła na ojca przez kilka sekund, a potem skinęła głową.
— Dobrze. Zastanowię się.
Odwróciła się i wyszła z gabinetu.
Nie zamierzała się jednak zastanawiać.
Jeszcze tego samego dnia spakowała rzeczy ze swojego biura. Zdjęcia, dokumenty, notatniki, laptopa kupionego za własne pieniądze. Pracownicy patrzyli na nią z niedowierzaniem.
— Pani Kasiu, to chyba jakiś żart? — zapytała Agnieszka z działu sprzedaży.
— Nie. Odchodzę.
— A firma?
Katarzyna uśmiechnęła się smutno.
— To już nie moja firma.
Wieczorem siedziała sama w pustym mieszkaniu. Właściwie już nie swoim. Za kilka tygodni miała się wyprowadzić. Telefon milczał. Michał nie zadzwonił ani razu.
Dopiero około północy odezwał się nieznany numer.
— Dzień dobry. Czy rozmawiam z Katarzyną Nowak?
— Tak.
— Nazywam się Robert Wysocki. Jestem dyrektorem operacyjnym grupy hotelowej Royal Garden. Współpracowaliśmy przy projektach realizowanych przez Białą Orchideę.
Katarzyna usiadła prosto.
— Oczywiście, pamiętam.
— Dotarła do mnie informacja, że odchodzi pani z firmy ojca.
— Wiadomości szybko się rozchodzą.
— W naszej branży bardzo szybko. Chciałbym zaprosić panią na spotkanie.
— W jakim celu?
— Chciałbym porozmawiać o współpracy.
Dwa tygodnie później Katarzyna podpisała kontrakt.
Nie jako pracownik.
Jako partner biznesowy.
Royal Garden planował stworzyć własną sieć ekskluzywnych butików florystycznych przy hotelach w całym kraju. Potrzebowali osoby, która zna branżę od podszewki.
Przez lata większość klientów współpracowała właśnie z nią, a nie z nazwą firmy.
Ojciec nigdy tego nie zauważył.
Po sześciu miesiącach Katarzyna zarządzała już czterema lokalizacjami. Po roku było ich dziewięć.
Firma rozwijała się szybciej, niż ktokolwiek przewidywał.
Tymczasem w Białej Orchidei zaczęły się problemy.
Najpierw odszedł główny dostawca z Holandii.
Potem rozwiązano kontrakt z jedną z sieci hotelowych.
Kilku najlepszych menedżerów złożyło wypowiedzenia.
Nie dlatego, że Katarzyna ich namawiała.
Po prostu wiedzieli, kto naprawdę odpowiadał za sukces przedsiębiorstwa.
Pewnego jesiennego popołudnia zadzwonił telefon.
Ojciec.
Przez chwilę patrzyła na ekran.
Odebrała.
— Halo?
Po drugiej stronie panowała cisza.