Diego nie odpowiedział.
Jego milczenie, które poprzedniego wieczoru miało chronić Patricię, teraz oskarżało właśnie jego.
Valeria pozwoliła tej ciszy wybrzmieć jeszcze przez kilka sekund.
Nie musiała już podnosić głosu.
Prawda zaczynała bronić się sama.
Po chwili zadzwonił jej prawnik.