Słowa Alejandro przebiły uchylone drzwi niczym ostrze powoli wślizgujące się pod moją skórę.
„Mariana widzi tylko to, co chce zobaczyć”.
Cały korytarz zdawał się wirować wokół mnie.
Złote światła. Białe kwiaty.
Zapach ślubu, nagle mdły.
Może obraz ślubu.
Lucia cicho, zdławionym śmiechem.
„Ona naprawdę cię kocha, wiesz?”
Alejandro westchnął cicho.
„Właśnie w tym problem”.
Poczułem, jak moje palce robią się zimne, gdy dotykały ściany.
Bo ból jest tak głęboki, że nie wybucha od razu.
Po prostu pozbawia ciało wszystkiego, co uważało za trwałe.
Telefon znów zawibrował na konsoli.
Kolejne powiadomienie.