Roman przeglądał kalendarz w telefonie, obliczając daty. Do Nowego Roku pozostał nieco ponad miesiąc. Czas było zacząć planować święta.
„Natasza” – zawołał mąż do żony, która czytała książkę na sofie. „Zaprośmy wszystkich na Sylwestra? Przyjeżdżają moi rodzice, Elena z mężem i może jeszcze inni krewni. Urządzimy wielką rodzinną uroczystość!”
Natalia podniosła wzrok znad książki i spojrzała na męża.
– NIE.
„Co masz na myśli mówiąc nie?” Roma zmarszczył brwi. „Dlaczego nie?”
„Bo nie chcę” – odpowiedziała spokojnie Natalia. „Nie lubię dużych grup. Nie chcę hałasu i zamieszania. Świętujmy sami, w ciszy i spokoju”.
„Natasza, to jest rodzina!” – jej mąż usiadł na brzegu sofy. „Nowy Rok to święto rodzinne. Wszyscy się spotykają”.
„Roma, powiedziałem nie. To ostateczna decyzja”.
„Ale dlaczego?” Głos mojego męża stał się zirytowany. „Co cię to obchodzi? Raz w roku!”
Natalia zamknęła książkę i położyła ją na stoliku kawowym.
— Posłuchaj uważnie. Nie znoszę obcych w domu. Czuję się nieswojo. W pracy jestem zmęczony, a w domu potrzebuję ciszy i spokoju. Duże grupy ludzi są dla mnie stresujące. Rozumiesz?
— Ale to nie są obcy ludzie! To moja rodzina!
„Są mi obcy” – powiedziała stanowczo Natalia. „Ledwo ich znam. Widziałam ich kilka razy. I nie chcę spędzać z nimi świąt w swoim mieszkaniu”.
Roman wstał i zaczął chodzić po pokoju.
„To rodzinna tradycja, Natasza. Zawsze spotykaliśmy się na Nowy Rok. Zawsze. Od dzieciństwa. To dla nas ważne”.
— To dla ciebie ważne. Dla mnie nie. Nie dorastałam w dużej rodzinie. Z mamą świętowaliśmy sami. Czuję się z tym komfortowo.
„Ale teraz jesteś żonaty!” – głos Romana stawał się coraz głośniejszy. „Musisz też uszanować moje tradycje!”
— Wezmę to pod uwagę. Możesz pojechać do rodziców i tam spędzić święta. Ja zostanę w domu.
– Więc chcesz, żebym wybierał między tobą a moją rodziną?
„Nie ma potrzeby manipulacji” – Natalia wstała z kanapy. „Nie zmuszam cię do wyboru. Po prostu nie chcę urządzać wielkiej imprezy u siebie. W moim mieszkaniu”.
„W naszym mieszkaniu” – sprostował Roman.
„To moje” – przypomniała mu Natalia. „Trzypokojowe mieszkanie jest zarejestrowane na moje nazwisko. Odziedziczyłam je po babci. To moja własność. I ja decyduję, kto tu przyjeżdża, a kto nie”.
Twarz Romana zrobiła się czerwona.
— Rozumiem. Więc tak to się robi. Po prostu korzystasz ze swoich praw własności.
„Nie mówię wprost. Po prostu przypominam ci fakty. Roma, zrozum, nie jestem przeciwny twojej rodzinie. Jestem po prostu introwertykiem. Ciężko mi przebywać w towarzystwie wielu ludzi. Taka po prostu moja osobowość”.
„To egoizm, a nie cecha charakteru” – powiedział mąż i opuścił pokój.