Przez kolejne dni w mieszkaniu panowała napięta atmosfera. Roman zachowywał wyraźne milczenie, odpowiadając na pytania monosylabami. Przy kolacji siedział z kwaśną miną, samotnie oglądając telewizję.
Natalia starała się to ignorować. Wiedziała, że mąż odejdzie. Nie pierwszy raz poczuła się urażona, gdy nie dostała tego, czego chciała.
Tydzień później Roman się otrząsnął. Zaczął normalnie mówić, a nawet opowiadał kilka dowcipów. Natasza odetchnęła z ulgą. Kryzys minął.
Razem świętowaliśmy Nowy Rok. Natalia ugotowała pyszną kolację i nakryła do stołu. Obejrzeliśmy film i piliśmy szampana. To były ciche, spokojne święta. Dokładnie takie, jakie lubiła Natalia.
Roman jednak kilka razy rozmawiał przez telefon, pisząc do kogoś SMS-y. Prawdopodobnie gratulował rodzicom. Natalia nie pytała.
Minął styczeń, nadszedł luty. Praca, dom, praca, dom. Zwykła rutyna. Natalia pracowała jako analityk w dużej firmie; grafik był napięty, ale pensja dobra. Wieczorami wracała do domu zmęczona, marząc tylko o tym, żeby poleżeć na kanapie i pooglądać seriale.
Roman pracował jako kierownik w firmie handlowej. Zarabiał mniej niż żona, ale było w porządku. Zdarzało mu się też być zmęczonym.
Wieczorami siadali w różnych pokojach – Natalia w sypialni z laptopem, Roman w salonie przed telewizorem. Spotykali się w kuchni, gotowali obiad i wymieniali krótkie pogawędki.
„Jak minął dzień?” zapytał Roman.
– Dobrze. A twoje?
– Nic też.
I tyle. Nie było żadnych głębokich rozmów. Ale nie było też żadnych konfliktów.
Na początku marca Roman wszedł do sypialni i usiadł na brzegu łóżka. Jego twarz była poważna.
– Natasza, muszę cię o coś poprosić.
Natalia podniosła wzrok znad laptopa.
– Słucham.
„Moja siostra Elena szuka mieszkania. Wyprowadza się z domu rodziców i chce mieszkać sama. Ale jeszcze nie znalazła odpowiedniego lokum. Czy mogłaby u nas zamieszkać na kilka tygodni? Dopóki nie znajdzie czegoś innego?”
Natalia zamknęła laptopa.
– NIE.
„Natasza, zaczekaj, posłuchaj. Jej rodzice mieszkają daleko od jej pracy; codziennie dojeżdżają dwie godziny w jedną stronę. A tutaj jest blisko, góra pół godziny.”
– Roman, powiedziałem nie.
— Ale dlaczego? Przecież to moja siostra! Moja własna siostra!
— Właśnie dlatego. Nie chcę obcych w domu. Rozmawialiśmy o tym już w Nowy Rok.
— No to rozmawialiśmy o towarzystwie! Jest tu tylko jedna osoba! Elena jest cicha, nie będzie się wtrącać. Obiecuję.
Natalia wstała z łóżka i podeszła do okna.
„Roman, nasz dom to nie akademik. To nie hotel. To moja osobista przestrzeń. Ważne jest dla mnie, żebyśmy w domu byli tylko ty i ja. Nikt inny”.
– Ale to tylko dwa tygodnie! Ile cię to kosztowało?
„Warto zadbać o mój komfort. O spokój ducha. Będę się denerwować, wiedząc, że ktoś jeszcze mieszka w mieszkaniu. Ciągle.”
„To egoizm, Natasza!” – głos Romana się podniósł. „Czysty egoizm! Twoja siostra potrzebuje pomocy, a ty odmawiasz!”
„Nie nazywaj tego egoizmem. To są granice. Granice osobiste. Mam prawo je ustalać”.
– I mam prawo pomóc swojej rodzinie!
— Pomóż jej. Wynajmij jej pokój na te dwa tygodnie. Albo hotel. Daj jej pieniądze na czynsz.
— Po co płacić, skoro masz dodatkowy pokój?
„Nie mam dodatkowego pokoju” – Natalia zwróciła się do męża. „Oto moje mieszkanie. Gdzie chcę żyć w spokoju. Bez obcych”.
Roman wyskoczył z łóżka, a jego twarz poczerwieniała.
— Wiesz co? Jesteś bezduszny! Bezduszny! Nie potrafisz pomóc swojej siostrze!
– Mogę. Ale nie w ten sposób.
– A jakie?!
— Pieniądze. Porady. Cokolwiek. Ale nie mieszkanie w moim mieszkaniu.
“Pieprz się!” krzyknął Roman i zatrzasnął drzwi.
W kolejnych dniach mój mąż znów się obraził. Chodził z kwaśną miną, warcząc na pytania. Jadł obiad w milczeniu, wpatrując się w talerz.
Natalia go zignorowała. Niech się obrazi. Ona zachowa swoje prawa.
Tydzień później napięcie opadło. Roman zaczął normalnie rozmawiać. Temat Eleny już nigdy nie powrócił. Natalia założyła, że jej siostra znalazła sobie mieszkanie.
Kwiecień. Maj. Nadeszło lato. Praca, dom, praca, dom. Wyjeżdżaliśmy na wakacje w różnych terminach – Natalia w czerwcu, Roman w lipcu. Wyjeżdżaliśmy osobno, każdy z własnym przyjacielem.
Natalia pojechała do Soczi z przyjaciółką. Morze, słońce, plaża. Żadnych zmartwień, żadnych problemów. Wróciła opalona i szczęśliwa.
Roman odwiedził rodziców na wsi. Pomagał w domu i łowił ryby. Wrócił też w dobrym humorze.
Sierpień. Wrzesień. Jesień nadeszła niepostrzeżenie. Zrobiło się chłodniej i zaczął padać deszcz. Natalia wyjęła ciepłe ubrania z szafy i schowała letnie.
Pewnego wieczoru, w typowy dzień powszedni, Natalia wracała z pracy. To był pracowity dzień – raporty, spotkania, skargi od klientów. W głowie jej szumiało.
Po drodze zatrzymałem się w sklepie i kupiłem trochę jedzenia. Chciałem ugotować coś prostego na obiad. Może makaron. Albo kaszę gryczaną z kurczakiem.
Roman obiecał wyjąć kurczaka z zamrażarki dziś rano. Miałem nadzieję, że nie zapomniał.
Wjechałem windą na swoje piętro i wysiadłem. Wyjąłem klucze i otworzyłem drzwi. I zamarłem.