„Tak” – odpowiedziała Claire. „Julien próbował przejąć kontrolę nad częścią twojej firmy, kiedy byłaś w szpitalu”.
Henri zacisnął dłonie.
„Wykorzystał linię kredytową bez zezwolenia. Przekonał też matkę, żeby powierzyła mu prawie 600 000 euro”.
„Monique nigdy nie miała takich pieniędzy”.
„Sprzedała mieszkanie, które odziedziczyła po rodzicach w Lyonie”.
Amandine była oszołomiona.
Monique często mówiła o tym mieszkaniu. Powiedziała, że pewnego dnia chciała je przekazać Sophie.
„Julien powiedział jej, że inwestuje te pieniądze?”
„W produkt gwarantowany” – sprecyzował Henri. „W rzeczywistości wykorzystał je do sfinansowania swojego planu”.
Przelew został podpisany o 12:12.
Kiedy notariusz potwierdził przeniesienie, Amandine wpatrywała się w swój podpis na dole ostatniej strony. Nie czuła pustki, której się obawiała.
Poczuła wyzwolenie.
Tego samego wieczoru Julien w końcu wysłał jej wiadomość.
„Mam nadzieję, że te kilka godzin na zewnątrz pomogło ci przemyśleć sprawę. Wrócimy w piątek. Podpiszesz przeniesienie 50% udziałów w obecności swojego prawnika. Jeśli chcesz, żeby Rose dorastała w komforcie, przestaniesz zachowywać się jak wróg”.
Kilka sekund później pojawiła się druga wiadomość.
„Moja mama już zaplanowała przeprowadzkę do skrzydła ogrodowego, żeby pomóc ci przy dziecku. Sophie będzie korzystać z pokoju gościnnego, kiedy przyjedzie do Paryża. Czas, żebyś zrozumiała, że ten dom jest przeznaczony dla całej rodziny”.
Amandine przesłała zrzuty ekranu Claire, nie odpowiadając.
W piątek rano powierzyła Rose Camille.
„Czy mogę z tobą pojechać?” – zaproponowała jej siostra.
„Nie. Nie chcę, żeby Rose znalazła się w samym środku tego wszystkiego”.
„A ty?”
Amandine pocałowała córkę w czoło.
„Muszę zobaczyć się z jej ojcem ostatni raz, zanim zażądam, żeby nigdy więcej nie mógł podejmować za mnie decyzji”.
Przed willą zaparkowano dwa czarne samochody. Claire czekała przy bramie z Henrim i trzema prywatnymi ochroniarzami wynajętymi przez nowego właściciela.
W środku ekipa inwentaryzacyjna pakowała rzeczy Juliena, Monique i Sophie. Ze schodów zdjęto rodzinne zdjęcia. Ubrania Monique umieszczono w pudłach. Torby golfowe Juliena, zegarki, butelki i dokumenty trafiły do przechowalni.
Amandine zatrzymała tylko swoje rzeczy osobiste, rzeczy Rose i kilka pamiątek po rodzicach.
O 11:05 przed bramą zatrzymał się samochód z kierowcą.
Na monitorze Julien otworzył szybę i wpisał swój stary kod.
Światło zmieniło się na czerwone.
Zrobił to jeszcze raz.
Czerwone.
Wysiadł, zapukał do drzwi i zawołał kogoś. Za nim wyszły Monique i Sophie z walizkami i kilkoma torbami z zakupów z butików w Nicei.
Kierowca położył ich bagaże na chodniku i odjechał.
„Otwórzcie bramę” – rozkazał Henri. „Muszą wszystko wyraźnie słyszeć”.
Julien wrócił podjazdem, ciągnąc dwie ogromne walizki. Twarz miał czerwoną ze złości. Monique szła za nim, powtarzając, że nie rozumie. Sophie obserwowała pracowników niosących pudła do ciężarówki.
Drzwi otworzyły się, zanim Julien zdążył ich dotknąć.
„Amandine! Co robisz z moimi rzeczami?”
Zatrzymał się, gdy zobaczył Henriego.
Jego twarz zbladła.
„Panie Delcourt? Co pan robi w moim domu?”
Henri wpatrywał się w niego bez mrugnięcia okiem.
„U ciebie?”
„Mam na myśli… u nas”.
„Ten dom należy do grupy Delcourt od środy. Przejęliśmy całą firmę, która była jego właścicielem, od jej jedynego prawnego właściciela, twojej żony”.
Wykrzyknęła Monique.
„Julien, mówiłeś nam, że papierkowa robota jest załatwiona!”
Sophie zwróciła się do Amandine.
„Nie miałaś prawa go sprzedawać! Całe nasze życie jest tutaj!”
Claire stanęła między nimi.
„Twoje życie tu nie jest. Twoje rzeczy są przenoszone do magazynu. Adres otrzymasz pocztą”.
Wręczyła Julienowi kopertę.
„Niniejszym informujemy cię również o pozwie rozwodowym mojej klientki, a także o jej prośbie dotyczącej miejsca zamieszkania dziecka”.
Julien nie wziął koperty.
„To wszystko jest śmieszne. Amandine jest wyczerpana”. Nie wie już, co robi.
„Doskonale wiedziała, co podpisuje” – odpowiedział notariusz, który właśnie wszedł do przedsionka.
Julien zwrócił się do Henriego.
„Panie Delcourt, to spór małżeński. Mogę wszystko wyjaśnić zarządowi”.
„Zarząd zebrał się dziś rano”.
„Dlaczego?”
„Ponieważ sfałszował pan oświadczenia majątkowe, sprzeniewierzył linię kredytową i skłamał co do pochodzenia swoich wpłat”.
Julien cofnął się.
„To nieprawda”.
„Zostaje pan zawieszony ze skutkiem natychmiastowym. Wszczęto postępowanie o zwolnienie za rażące wykroczenie, a sprawa zostanie przekazana odpowiednim organom”.
Moniq
Złapała syna za ramię.
„A moje pieniądze?”
Julien unikał jej wzroku.
„To nie jest odpowiedni moment”.
„Gdzie moje 600 000 euro?”
„Mamo, uspokój się”.
„Mówiłaś, że to gwarancja państwa!”
„Chciałam pomnożyć tę kwotę”.