O 11:17, 43 minuty przed terminem oddania pracy magisterskiej, Élise Moreau zobaczyła, jak jej ojciec unosi laptopa nad jej głowę i uderza nim o jej skroń, podczas gdy jej matka wybuchnęła śmiechem w pobliżu kuchni.
Uderzenie rzuciło ją na ścianę jadalni. Ostry, biały ból przeszył jej czaszkę. Komputer upadł na podłogę, ekran zwisał na kablu, a obudowa pękła na pół. Krew natychmiast spłynęła jej po policzku.
Gérard Moreau stał przed nią z zaciśniętymi pięściami i urywanymi oddechami.
„Twoja przyszłość? Nie rozśmieszaj mnie. Nie zasługujesz na żadną przyszłość. Jesteś tylko pasożytem”.
Élise przyłożyła drżącą dłoń do skroni. Kiedy ją cofnęła, jej palce były czerwone. Jednak to nie ból ani zniszczenia spowodowane 18 miesiącami pracy bolały ją najbardziej.
To śmiech matki.
Mireille stała w drzwiach, zasłaniając usta dłonią, a jej oczy błyszczały nerwowym podnieceniem, które Élise znała od dzieciństwa. Zawsze się śmiała, gdy Gérard kogoś upokarzał, jakby stanięcie po jego stronie mogło ją uchronić przed kolejnym wybuchem gniewu.
„Gérard” – wyszeptała w końcu. „Przesadzasz… Ona krwawi”.
Ale nie podeszła bliżej.
Élise wpatrywała się w rozbity komputer. W środku znajdowała się jej praca magisterska, wywiady, wykresy analityczne, bibliografia, prezentacja obronna. Wszystko, co zbudowała, by uciec od życia, jakie wybrała dla niej rodzina.
Tego ranka zrozumiała, że jej rodzina nie tylko się rozpadła. Zrozumiała, że nigdy nie była całością.
Élise dorastała w Saint-Vallier, małym robotniczym miasteczku w regionie Loary, niecałe 30 minut od Saint-Étienne. W jego okolicy dni zaczynały się przed świtem, od turkotu furgonetek, trzaskania drzwiami i mężczyzn w butach roboczych wyruszających do pracy w warsztatach metalowych w dolinie.
Dom Moreau stał na końcu ulicy, wzdłuż której stały identyczne domy jednorodzinne. Tynk wokół okien kruszył się, brama skrzypiała, a rynna przelewała się każdej zimy. Gérard zawsze odpowiadał tak samo, gdy Mireille wspominała o remoncie.
„Dopóki dach nam się nie zawali, nie będziemy wyrzucać pieniędzy w błoto”.
Pracował 29 lat w firmie produkującej części samochodowe. Jego grube, pobliźnione dłonie były w jego oczach jedynym prawdziwym dowodem na uczciwe życie. Dla niego prawdziwa praca łamała kręgosłup, niszczyła kolana i zostawiała smar pod paznokciami.
Wszystko inne było tylko udawaniem.
„Ludzie za biurkami wymyślają skomplikowane słowa, żeby ukryć fakt, że są bezużyteczni” – powtarzał.
Mireille pracowała na pół etatu w piekarni. Po swojej zmianie wracała do domu, żeby przygotować obiad, wyprać ubrania Gérarda i upewnić się, że nic nie zdenerwuje jej męża. Na początku ich małżeństwa starała się mu przeciwstawiać. Potem dowiedziała się, że każda różnica zdań prowadzi do godzin krzyków, trzaskania drzwiami lub kilku dni lodowatej ciszy.
Z czasem przestała sprzeciwiać się Gérardowi. Potem zaczęła się z nim zgadzać. W końcu stała się jego echem.
Starszy brat Élise, Damien, bardzo wcześnie zrozumiał, jak zdobyć miłość ojca. Wystarczyło być jak on. W wieku 17 lat rzucił szkołę zawodową, aby iść do tej samej fabryki co Gérard.
„Ot, chłopak twardo stąpający po ziemi” – mawiał ojciec podczas rodzinnych posiłków. Damien natomiast nie marnował czasu na marzenia.
W wieku 21 lat Damien miał stałą pracę, samochód na kredyt i małe mieszkanie. Gérard mówił o nim, jakby zbudował imperium.
Elise natomiast uwielbiała się uczyć.
Jako dziecko rozbierała stare budziki, żeby zrozumieć, jak działają. Wypożyczała powieści z biblioteki publicznej i czytała je pod kołdrą z latarką. Trzymała na parapecie słoiki z wodą, ziemią lub suchymi liśćmi, żeby obserwować zmiany koloru.
Kiedy Gérard je odkrył, wyrzucił je.
„Przestańcie z tymi głupimi eksperymentami. Marnujecie wszystko”.
W wieku 9 lat jej nauczycielka, pani Perrin, wyjaśniła rodzicom, że Elise posiadała rzadkie w jej wieku zdolności analityczne. Gérard przez całą rozmowę zerkał na zegarek. W samochodzie Mireille nie powiedziała ani słowa.
W wieku 11 lat Élise wygrała powiatowy konkurs czytelniczy. Rodzice pozostałych dzieci robili zdjęcia i machali bukietami kwiatów. Gérard i Mireille nie przyszli.