Dziesięć dni później pojawił się post na Facebooku. Suknia ślubna za 6500 dolarów dla Paige.
Zadzwoniłam do Paige tego popołudnia. Chciałam dać jej szansę, jak siostra siostrze. „Paige, wiesz, że ta suknia to suknia ślubna w kolorze kości słoniowej, prawda? Proszę cię, proszę, nie zakładaj jej na mój ślub”.
Milczenie Paige było ogłuszające. „Mama już wszystkim o tym powiedziała” – mruknęła w końcu. „Jeśli się teraz zmienię, będzie zdruzgotana”.
„A jeśli ty ją założysz, będę zdruzgotana. Kto jest tu ważniejszy, Paige?”
Połączenie zostało przerwane.
Napisałam SMS-a do Megan: „Ona to założy”.
Megan odpisała po czterech sekundach: „Wiem. Jesteśmy gotowi. Spotkajmy się w kawiarni”.
W kawiarni Megan otworzyła segregator. W środku znajdował się plan winnicy Crestwood, laminowane zdjęcie Beverly i kopia „Zasad egzekwowania ubioru na imprezach”.
„Wiele ekskluzywnych winnic tak robi” – wyjaśniła Megan, wskazując na klauzulę w umowie. „Jeśli gospodarz o to poprosi, obsługa zajmuje się kwestiami ubioru przy bramie. Bez scen, bez dramatów. Przechwytują, wyjaśniają i proponują rozwiązanie”.
Megan skonsultowała się już z menedżerką lokalu, imponującą Dianą Ross (niespokrewnioną z piosenkarką). Diana widziała już wszystko – matki, które próbowały przyćmić scenę.
córki, byłe żony, które próbowały zepsuć wesela.