„Wszystko dlatego, że poszedłem pomóc przyjacielowi?”
Étienne spojrzał na niego bez emocji.
„Pojechałeś do Roissy, żeby odebrać swoją byłą kochankę w noc poślubną”. Mademoiselle Delmas ze swojej strony poszła chronić to, co planowałeś jej odebrać.
O 8:03 bank zażądał dalszych gwarancji. Przed 9:00 dyrektor finansowy ogłosił, że nie można wypłacić pensji, a trzech wspólników przestało odpowiadać.
O 10:00 jej matka zadzwoniła do Clary z nieznanego numeru.
Clara była w oranżerii w Chantilly, kiedy odebrała.
„Czy zamierzasz zrujnować życie mojemu synowi przez pomyłkę?” krzyknęła Béatrice Valmont.
„Pomyłka to stłuczone szkło. Twój syn zostawił żonę dla innej kobiety”.
„Élodie była zdruzgotana. Adrien zawsze miał dobre serce”.
„To niech jej odda swoje serce. Nie dostanie za to moich pieniędzy”.
„Wiedziałeś, że potrzebuje tej operacji! Cała rodzina Valmontów na nim polega”.
„Wiedziałeś, że Élodie przyjedzie?”
Milczenie Beatrice trwało zbyt długo.
„Zadzwoniła do mnie” – powiedziała w końcu. „Myślałam, że miały porozmawiać ostatni raz”.
Klara poczuła zimny ból w piersi.
„W noc mojego ślubu”.
„Nie dramatyzuj. W naszej pracy uczymy się przymykać oczy na pewne rzeczy”.
„Może w twojej”.
Rozłączyła się.
O godzinie 11:00 Klara weszła do siedziby Delmas Group przy Avenue Hoche, ubrana w grafitowy garnitur. Dzień wcześniej miała na sobie białą sukienkę. Tego ranka weszła na posiedzenie zarządu, jakby szła na wojnę.
Dwunastu dyrektorów debatowało nad projektem solarnym w Maroku, opóźnionym przez niemieckiego dostawcę.
Henri Delmas spojrzał na swoją wnuczkę.
„Usiądź”.
Clara przeskanowała wyświetlane na ekranie liczby.
„Problemem nie jest finansowanie” – powiedziała. „Problemem jest łańcuch dostaw. Niemiecki dostawca nie będzie w stanie obsłużyć tych wolumenów, ale zakład w Tangerze da radę, jeśli sfinansujemy jego modernizację”.
Dyrektor ds. przemysłu pokręcił głową.
„To zajmie cztery miesiące”.
„Siedem tygodni”.
Otworzyła teczkę.
„Mam umowę z dwoma francuskimi zespołami technicznymi, ubezpieczycielem kredytów i lokalną firmą”.
„Negocjowaliście to wczoraj wieczorem?” – zapytał dyrektor finansowy.
„Przygotowywałem tę opcję przez dwa miesiące. Wczoraj wieczorem zdecydowałem się z niej skorzystać”.
Henri uśmiechnął się.
„Ile?”
„60 milionów w depozycie, wypłacane etapami pod niezależnym nadzorem”.
Zwrócił się do zarządu.
„Wdrożyć plan Clary”.
W południe grupa Delmas ogłosiła wypowiedzenie zobowiązań wobec Valmont Stratégies. Chłodne, prawnicze oświadczenie wystarczyło: bank zażądał wcześniejszej spłaty kredytu pomostowego, a dwóch głównych klientów odeszło.
Adrien zadzwonił do tych, którzy wznieśli toast na jego cześć. Żaden z nich nie chciał zostać jego kolejnym niezapłaconym wierzycielem.
Następnego dnia Adrien pojawił się w siedzibie Delmas.
Nie miał już kierowcy. Wysiadł z taksówki, przeszedł przez aleję pod telefonami dziennikarzy i poprosił o spotkanie z Clarą.
Ochroniarze odmówili.
Uklęknął więc na chodniku.
„Klara!” krzyknął w stronę szklanych fasad. „Proszę!”
Przechodnie zatrzymali się, a kamery podniosły.
Klara wysiadła w towarzystwie Étienne’a. Kiedy przeszła przez drzwi, Adrien uklęknął.
„Przyznaję, że się myliłem”.
„Panie Valmont”.
To imię, wypowiedziane bez czułości, zabolało go bardziej niż policzek.
„Ratuj firmę. Dam ci moje udziały. Będziesz mógł kontrolować wszystko”.
„Chcesz ratować nasze małżeństwo?”
Zawahał się.
Ta krótka cisza odpowiedziała za niego.
„Chcę uratować to, co zbudowaliśmy”.