Élise przeszył ostry ból. Zgięła się wpół, przyciskając dłoń do brzucha.
Podbiegła położna.
„Pani Delcourt? Słyszy mnie pani?”
Élise skinęła głową, jej usta zbielały.
W pokoju nikt nie wiedział, że jest legalną żoną Adriena Valmonta. Nikt nie wiedział, że trzy lata wcześniej podpisała akt ślubu w ratuszu w Neuilly. Nikt nie wiedział, że Hélène Valmont od miesięcy powtarzała jej, że kobieta w ciąży bez majątku osobistego musi nauczyć się „stać na swoim”.
W gabinecie USG lekarz przyłożył zimną sondę do jej brzucha.
Na ekranie biły dwa małe serduszka.
„Wszystko w porządku” – powiedział ginekolog. „Pani syn dużo się rusza. Pani córka jest spokojniejsza”.
Elise wpatrywała się w drżące postacie, a jej oczy płonęły.
Kiedy wyszła na zewnątrz, jej telefon zawibrował.
Adrien.
Nie odebrała.
Potem przyszła wiadomość.
„Dzisiaj obiad rodzinny. 20:00. Mama nalega, żebyś była. Nie rób zamieszania”.
Kilka sekund później zadzwoniła Hélène.
„Elise” – powiedziała cichym, ostrym głosem – „przyjdziesz dziś wieczorem. Już wystarczająco zawstydziłaś tę rodzinę”.
Elise spojrzała na gigantyczny ekran na ulicy, gdzie Adrien całował Clarę w świetle migających świateł.
Potem położyła dłoń na brzuchu.
I po raz pierwszy od ślubu przestała się bać.
CZĘŚĆ 2
Zamiast wracać na Avenue Foch, Elise wsiadła do taksówki i podała adres Camille, swojej jedynej przyjaciółki.
Ledwo dotarła na miejsce, gdy zemdlała w przedpokoju.
„Ożenił się z nią w telewizji” – wyszeptała.
Camille zbladła.
„Musisz złożyć skargę”.
„Nie teraz. Mają prawników, gazety, lekarzy, ludzi wszędzie. Hélène chce się ze mną dziś wieczorem widzieć. To nie kolacja. To pułapka”.
Przez okno przed budynkiem zatrzymał się czarny sedan.
Szofer Valmontów spojrzał w górę na wyższe piętra.
Camille cofnęła się.
„Śledzili cię”.
Élise otworzyła torbę, wyjęła paszport, dokumentację medyczną i kopertę z gotówką, którą ukrywała od tygodni, nie śmiejąc się do tego przyznać.
„Potrzebuję gotówki. Dziś wieczorem. Nie na moje nazwisko, jeśli to możliwe”.
„Jesteś w piątym miesiącu ciąży”.
„Właśnie dlatego odchodzę”.
Godzinę później, przebrana w za duży płaszcz, Élise wymknęła się kierowcy przez parking i wsiadła do małego samochodu Camille.
Na lotnisku, zanim wyłączyła telefon, otrzymała ostatnią wiadomość od Hélène:
„Jeśli zatrzymasz te dzieci, pożałujesz”.
Élise zrozumiała wtedy, że jej ucieczka nie tylko uratuje jej godność.
Ocali im życie.