ng prosto w jej twarz.
Aleksander chwycił Marianę za nadgarstek tym razem mocniej niż poprzednio. „Wychodzimy”.
Znów spojrzała na jego dłoń, a potem na obserwujących ich gości.
„Aleksandrze” – powiedziała cicho – „dotykasz mnie w obecności świadków”.
Puścił ją, jakby się oparzył.
Zza ich pleców odezwał się Daniel Prescott. „Aleksandrze, Renato, musicie przyjść z działem prawnym i HR”.
Aleksander odwrócił się. „Nie możecie mówić poważnie”.
„Mówię bardzo poważnie”.
„Ta firma mnie potrzebuje”.
Wyraz twarzy Daniela był beznamiętny. „Dzisiejszy wieczór sprawił, że trudno było się z tym pogodzić”.
Kilka osób spuściło wzrok, żeby ukryć swoje reakcje.
Ochroniarze przybyli dyskretnie, ale niewystarczająco dyskretnie. Aleksander ich zobaczył i stracił resztki opanowania. „Wycofujecie mnie z mojego firmowego wydarzenia?”
Evelyn Grant zrobiła krok naprzód. „Tak, w oczekiwaniu na dochodzenie”.
Renata zakryła twarz i szlochała.
Mariana patrzyła bez satysfakcji. Wyobrażała sobie tę chwilę od dni, może lat, nie zdając sobie z tego sprawy. Myślała, że prawda publiczna będzie niczym ogień. Zamiast tego czuła się, jakby stała po dźwiganiu czegoś zbyt ciężkiego przez zbyt długi czas.
Ciężar nie zniknął.
Ale w końcu zmienił właściciela.
Przed salą balową, w korytarzu hotelu panowała cisza, jedynie odległa muzyka z innego wydarzenia. Mariana stała przy marmurowej kolumnie, a Julian przywołał samochód. Żadne z nich nie odezwało się przez kilka minut.
Wtedy Julian zapytał: „Wszystko w porządku?”.
Mariana spojrzała na czerwoną sukienkę. Jej ręce drżały. „Nie wiem”.
„Ja też nie”.
Zaśmiała się cicho, ale w połowie zadrżała.
Julian odłożył telefon. „Postąpiliśmy słusznie”.
„Wiem”.
„To nie znaczy, że boli mniej”.
„Nie” – powiedziała. „To utrudnia udawanie, że nic się nie stało”.
Drzwi windy otworzyły się za nimi. Alexander wyszedł z Evelyn Grant i dwoma ochroniarzami. Miał poluzowany krawat, a twarz zarumienioną z wściekłości. Na widok Mariany jego wyraz twarzy zmienił się w coś niemal błagalnego.
„Mariana”.
Nie poruszyła się.
Podszedł ostrożnie. „Muszę porozmawiać z żoną”.
Julian zrobił krok naprzód, ale Mariana dotknęła jego ramienia. „W porządku”.
Alexander nienawidził tego dotyku. Ona dostrzegła go od razu. Nawet teraz, gdy romans został ujawniony, a jego kariera chwiała się pod jego ciężarem, jego pierwszym odruchem było poczucie własności.
Mariana zwróciła się do Juliana. „Dasz nam minutę?”