CZĘŚĆ 2
Étienne wyjaśnił, że 28 000 euro zostało ledwo wykorzystane na ślub. Rodzice Hugo już zapłacili za przyjęcie. Marianne przelała pieniądze prywatnej firmie pogotowia ratunkowego, która miała przetransportować Alaina Delmasa, ojca Juliette, ze specjalistycznego ośrodka w pobliżu Annecy.
„Po co go przenosić dzisiaj?” – zapytała Juliette.
„Bo notariusz musi jutro uzyskać jego podpis. Chce odwołać pełnomocnictwo udzielone twojej matce i ustanowić cię głównym beneficjentem jej udziałów w rodzinnej firmie”.
Telefon Juliette zawibrował. Marianne zostawiła wiadomość głosową.
„Zawsze musisz psuć szczęśliwe chwile. Camille cię nie chciała, zaakceptuj to. Nie rozmawiaj z tym mężczyzną”.
Wtedy w tle rozległ się głos Camille:
„Powiedziałaś jej o tacie?”
Marianne odpowiedziała krótko:
„Nie. Jeśli znajdzie go przed jutrem, stracimy wszystko”.
Przez okna, przed osiedlem, zatrzymał się czarny van. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn.
Étienne chwycił teczkę.
„Przyjechali po dokumenty”.
Jeden z mężczyzn wsiadł i uśmiechnął się do Juliette.
„Twoja matka nas przysłała. Oddaj teczkę”.
Étienne dyskretnie wskazał na wyjście ewakuacyjne.
„Uciekaj”.
CZĘŚĆ 3
Juliette bez namysłu przeszła przez korytarz. Pokrowiec uderzył o ścianę, jej buty poślizgnęły się na wciąż wilgotnych płytkach, a za nią rozległ się głos. Étienne szedł za nią. Przeszli przez drzwi przeciwpożarowe, wyszli na alejkę i wsiedli do szarego sedana zaparkowanego w pobliżu kuchni.
Ledwo Étienne odpalił silnik, gdy w lusterku wstecznym pojawił się czarny van.
Telefon Juliette dzwonił nieustannie. Marianne. Camille. Hugo. Znowu Marianne.
Juliette w końcu odebrała.
„Gdzie jest tata?”
Głos matki nie był już błagalny.
„Nie możesz zostać u siebie”.
„Gdzie on jest?”
„Ten człowiek zniszczył naszą rodzinę. Chciał rozwodu, sprzedać dom i wyjechać z tobą. Myślał, że jestem niestabilna. Po tym wszystkim, co poświęciłam, chciał zostawić mnie z niczym”.
Juliette poczuła, jak powraca dawny ból, ostrzejszy niż jakiekolwiek upokorzenia, jakie pamiętała.
„A Camille?”
„Camille przynajmniej pozostała mi wierna”.
„Miała 12 lat”.
„Już wiedziała, jak kochać swoją matkę”.
Słowa padły między nimi jak trzask drzwi.
stanowczo.
Juliette zrozumiała wtedy, że dla Marianne miłość zawsze miała swoją cenę. Trzeba było wybierać strony, milczeć, płacić, usprawiedliwiać kłamstwa. Camille nauczyła się przetrwać, posłuszna. Juliette natomiast spędziła życie płacąc za czułość, którą traciła w chwili, gdy zadawała pytanie.
Étienne zjechał zjazdem w kierunku Vienne i zaparkował przed komisariatem policji.
Tam, w ostrym świetle pokoju przesłuchań, rozłożył akta sprawy: wyciągi bankowe, sfałszowane faktury, pisma od notariusza zwrócone z fałszywymi informacjami, dokumentację medyczną i kopie listów, które nigdy nie zostały dostarczone.
Ojciec Juliette nie zginął w wypadku samochodowym, jak twierdziła Marianne.
Alain Delmas spadł ze schodów ich domu w Caluire wieczorem, kiedy ogłosił rozwód. Ratownicy medyczni znaleźli go nieprzytomnego. Przeżył z poważnymi uszkodzeniami neurologicznymi. Marianne uzyskała następnie tymczasowy nakaz ochrony, twierdząc, że Alain jest agresywny, zagubiony i niebezpieczny dla jej dzieci.
Zerwała wszelki kontakt z Juliette.
Przez lata Alain był przenoszony między kilkoma placówkami, zawsze pod nieco zmienionym nazwiskiem administracyjnym. Za każdym razem, gdy odzyskiwał na tyle przytomności umysłu, by zapytać o córkę, Marianne twierdziła, że odmawiała mu spotkania.
„Dlaczego nikt tego nie sprawdził?” – zapytała Juliette.
Étienne nie próbował złagodzić odpowiedzi.
„Ponieważ twoja matka miała dokumenty, zeznania świadków i starszą córkę, która potwierdzała jej wersję wydarzeń”.
Camille.
W wieku 12 lat zeznała, że ich ojciec popchnął Marianne na ścianę. W wieku 19 lat powtórzyła to oskarżenie w postępowaniu spadkowym. W wieku 30 lat podpisała oświadczenie, w którym oświadczyła, że Juliette nie chce się kontaktować z Alainem.
Juliette wpatrywała się w podpis siostry.
„Więc wiedziała, że żyje”.
„Od dawna”.