„Tak.”
„Użył firmowych funduszy na ten związek?”
Pomyślałem o absurdalnych raportach wydatków, hotelach „na seminaria”, prezentach dla „klientów”, karnetach na siłownię opłaconych przez firmę, lunchach z Jade pod przykrywką spotkań prasowych.
„Tak” – odpowiedziałem. „Wierzę w to. I prawdopodobnie mogę to udowodnić”.
Skinęła głową.
„W takim razie nie będziemy rozmawiać tylko o rozwodzie. Będziemy rozmawiać o zarządzaniu, nadużyciach i rozwiązaniu umowy”.
Louise gwałtownie wypuściła powietrze, jakby ktoś w końcu ubrał nasze zawroty głowy w konkretne słowa.
Przez trzy godziny wszystko toczyło się z chirurgiczną precyzją.
Nakaz wstrzymania płatności na niektórych kartach.
Tymczasowe zablokowanie dostępu do bankowości profesjonalnej do czasu przeprowadzenia audytu.
Zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia zarządu.
Zawiadomienie o wycofaniu podpisu z kont SCI.
Wniosek o opinię komornika dotyczącą zajmowania domu małżeńskiego.
Wniosek o rozwód z orzekaniem o winie.
Podpisałem. Przeczytałam. Poprawiłam. Moja ręka już nie drżała.
W południe Maître Delorme spojrzała na mnie znad okularów.
„Jesteś pewna?”
Nie musiałam pytać, o czym mówi.
Nie o pieniądzach.
Nie o akcjach.
Nawet o skandalu.
Mówiła o tym konkretnym momencie, kiedy kobieta przestaje mieć nadzieję na powrót ukochanego mężczyzny i akceptuje, że nigdy nie wróci on taki, jaki był.
„Tak” – odpowiedziałam. „Jestem pewna od wczoraj. Po prostu zajęło mi kilka godzin, żeby sobie przypomnieć, że miałam do tego prawo”.
Kiedy wróciłam do mieszkania, Étienne był w salonie.
Sam.
Goście dawno wyszli. Stół był już w połowie sprzątnięty. Dwa brudne kieliszki wciąż stały przy drzwiach balkonowych. Miał na sobie tę samą białą koszulę co poprzedniego dnia, teraz pomarszczoną, a jego twarz wyglądała na bardziej szarą.
Nie przywitał się ze mną.
„Co zrobiłeś?”
Jego głos był zimny, ale wyczułam pod nim lekkie drżenie. Zapach jego strachu zaczął już zastępować zapach arogancji.
Odłożyłam torbę.
„Dzień dobry, Étienne.”
„Przestań.” Uniósł telefon. „Moje firmowe karty już nie działają. Bank mówi o środkach ostrożności.” Delcourt wezwał mnie na nadzwyczajne zebranie o piątej. A księgowy pisze do mnie, że otrzymał prośbę o audyt raportów wydatków za ostatnie osiemnaście miesięcy. Co zrobiłeś?
Spojrzałam na niego spokojnie.