„Czy potwierdza pani pod przysięgą, że pani córka nigdy nie służyła w wojsku?”
Madeleine spuściła wzrok, a jej smutek był idealnie wyważony.
„Zniknęła na lata. Czasami wracała z opowieściami o tajnych misjach, atakowanych konwojach, utraconych towarzyszach broni. Próbowaliśmy jej pomóc, ale odmawiała leczenia. Potem zaczęła mówić o medalach i pieniądzach wypłacanych przez państwo”.
„A blizny?”
Madeleine głęboko wciągnęła powietrze, jakby odpowiedź kosztowała ją krocie.
„Nigdy nie chciała powiedzieć, skąd się tak naprawdę wzięły”.
Claire ponownie poczuła zapach ciepłego kurzu. Zmiażdżony metal. Smak krwi. Głos medyka powtarzającego jej imię, żeby nie zatonęła. Zamrugała. Pokój pojawił się ponownie.
Julien został wezwany do złożenia zeznań.
„Claire zawsze uwielbiała być podziwiana. Zamawiała odznaki online”. Kiedy zadawano pytania, stawała się agresywna.
Wtedy odezwał się Marc. Był elegancki, spokojny i ogolony. Claire kiedyś podziwiała jego opanowanie. Teraz zrozumiała, że jego główną umiejętnością było ukrywanie tego, czego chciał.
„Wierzyłem Claire. Towarzyszyłem jej u lekarzy. Pokrywałem jej wydatki. Myślałem, że buduję życie z odważną kobietą. Kiedy odkryłem, że kłamie, wszystko się zawaliło”.
„Ile osobiście zapłaciłeś za jej opiekę?” zapytał sędzia.
Marc zawahał się.
„Trudno jest dzielić wydatki w związku”.
„A jednak domagasz się konkretnej kwoty”.
Wtrącił się jego prawnik, ale na sali sądowej właśnie pojawiły się wątpliwości.
Marc kontynuował:
„Najważniejszą sprawą nie są pieniądze. Wykorzystała szacunek Francuzów dla tych, którzy służą ojczyźnie”.
Właśnie o to mu chodziło: o zbezczeszczenie Claire tym, co uważała za najświętsze.
Mistrz Benali pochylił się w jej stronę.
„Teraz?”
Claire spojrzała na zegarek. 10:17.
„Teraz”.
Drzwi się otworzyły.
Wszedł generał dywizji w pełnym mundurze galowym. Jego pierś zdobiło kilka rzędów medali. Towarzyszyło mu dwóch oficerów, a za nimi kobieta w cywilu, niosąca zapieczętowaną teczkę i zabezpieczony komputer.
L
Cisza zapadła tak szybko, że słychać było trzask aparatu.
Madeleine zbladła pierwsza.
Julien pochylił się w stronę Marca.
„Kto tam?”
Marc rozpoznał gwiazdy na ramionach mężczyzny. Jego pewność siebie zgasła.
Sędzia przewodniczący zmarszczył brwi.
„Proszę się przedstawić”.
„Generał dywizji Étienne Renaud. Zostałem wezwany jako świadek przez obronę za zgodą Ministerstwa Sił Zbrojnych”.
Adwokat Marca wstał.
„Nigdy nie zostaliśmy poinformowani o tym wezwaniu”.
Maître Benali przedstawił potwierdzenie odbioru.
„Pańska kancelaria otrzymała wezwanie 14 dni temu”.
Sędzia przewodniczący zapoznał się z aktami.
„Sprzeciw zostaje oddalony. Generale, proszę o wystąpienie”.
Étienne Renaud złożył przysięgę, po czym zwrócił się do Claire. Jego surowa twarz drgnęła z emocji, które dobrze znała: szacunku tych, którzy razem przeżyli coś nie do opisania.
Stanął na baczność i zasalutował jej.
Nikt się nie poruszył.
„Kapitan Claire Vasseur służyła pod moim dowództwem przez osiem lat. Nigdy nie udawała żołnierza. Jest jedną z najodważniejszych oficerek, jakimi kiedykolwiek dowodziłem”.
Madeleine chwyciła się drążka.
„To niemożliwe”.
Generał odwrócił głowę w jej stronę.