Podszedłem do Mai, wziąłem ją za rękę i przyprowadziłem do siebie.
“Siedzieć.”
Zawahała się.
Sam wyciągnąłem krzesło.
Potem na nią spojrzałem.
„Kiedy cię wyprowadzili?”
Claire warknęła: „Nie wciągaj w to obcych”.
Zignorowałem ją.
„Maja.”
Spojrzała na mnie. Potem na nich.
A potem z powrotem na mnie.
„Trzy miesiące po tym, jak odszedłeś” – wyszeptała.
W pomieszczeniu zrobiło się ciaśniej.
Poczułem, że coś we mnie pęka.
„Czy miałeś telefon?”
“Najpierw.”
“Co się stało?”
„Moja mama to wzięła” – powiedziała cicho. „Powiedziała, że telefony będą rozpraszać… i że z pieniędzmi jest krucho”.
Pieniądze.