„Karisha, czy możesz jutro odebrać Lyovę wcześniej z przedszkola?” zapytał Igor, wchodząc do pokoju.
Karina podniosła wzrok znad laptopa i spojrzała na męża.
— Jutro mam spotkanie z klientem do szóstej. Nic z tego nie wyjdzie. Co się stało?
„Och, mama mnie o to poprosiła. Mówi, że ma ważne sprawy do zrobienia” – Igor wzruszył ramionami i natychmiast schował głowę w telefonie.
“Co się dzieje?” zapytała Karina.
— Nie wiem. Nie sprecyzował. Pewnie coś w domu. Albo pójdzie do lekarza.
Karina skinęła głową i wróciła do pracy. Ta rozmowa była zwyczajna, niczym się nie wyróżniała. Jej teściowa często prosiła o pomoc przy wnuku i nigdy nie stanowiło to problemu. Jednak ostatnio Karina zaczęła dostrzegać coś dziwnego w tych prośbach. Nie brzmiały jak prośby, a raczej jak stwierdzenia faktów. Jakby wszystko zostało już postanowione, a ona po prostu była o tym informowana.
Kilka dni później sytuacja się powtórzyła. Igor ponownie przekazał prośbę matki. I znowu. I znowu. Karina nie protestowała, po prostu po cichu zmieniała swój grafik, przekładała spotkania i negocjowała z kolegami zastępstwa. Starała się być elastyczna i wyrozumiała, ale za każdym razem było to coraz trudniejsze.
Pewnego wieczoru weszła do kuchni i usłyszała Igora rozmawiającego przez telefon z teściową. Stał przy oknie, tyłem do drzwi, mówiąc cicho. Karina zamarła w drzwiach.
„Tak, mamo, rozumiem. Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Porozmawiam z nią. Tak, oczywiście. Karina się zgodzi, co innego mogłaby zrobić? Wiesz, że ona zawsze jest wyrozumiała”.
Karina zamarła w drzwiach. Nie weszła do środka i cicho wróciła do pokoju. Usiadła na sofie i zamyśliła się. Co to było? O czym rozmawiali? I dlaczego jej mąż był tak pewien, że się zgodzi? Zgodzi się na co?
Tego wieczoru nie badała sprawy. Po prostu obserwowała. Obserwowała, jak Igor zachowuje się po rozmowie. Był spokojny, nawet lekko spięty, ale nic nie mówił. Cały wieczór spędził wpatrzony w telefon, od czasu do czasu pisząc do kogoś SMS-y.
Następnego dnia Karina pojechała do teściowej odebrać Lyovę z przedszkola. Zazwyczaj po prostu wpadała, odbierała syna i wychodziła. Ale tym razem teściowa zatrzymała ją w drzwiach.
„Karinoczka, usiądź na chwilę. Napijesz się herbaty? Właśnie upiekłam ciasto. Szarlotkę, twoją ulubioną” – zaproponowała z uśmiechem.
„Dzięki, ale muszę iść. Mam dużo pracy. Raporty muszą być gotowe do końca tygodnia” – Karina grzecznie odmówiła.
„Tylko pięć minut! Tak rzadko cię widuję. Ciągle praca, praca. Kiedy w ogóle odpoczywasz? Kiedy żyjesz dla siebie i swojej rodziny?” Teściowa mówiła troskliwym tonem, ale Karina wyczuwała coś jeszcze. Ukrytą natarczywość.
„Dobrze, pięć minut” – zgodziła się. „Ale naprawdę, nie na długo”.
Siedzieli w kuchni. Teściowa nalała herbaty, pokroiła duże kawałki ciasta i zaczęła luźną rozmowę. Pytała o pracę, o plany weekendowe, o zdrowie Lyovej. Wszystko było prozaiczne i przyjemne. Ale Karina czuła, że kobieta zmierza do czegoś. Słuchała uważnie, czekając, aż teściowa przejdzie do sedna.
„Wiesz, Karisha, tak sobie myślałam. Może powinnaś trochę zwolnić tempo w pracy? Spędzasz tyle czasu w biurze. Lyova tęskni za mamą. Wczoraj powiedział mi, że chce, żeby mama była częściej w domu” – powiedziała w końcu teściowa.
„Lyova tak powiedział?” Karina była zaskoczona. „To dziwne. Jesteśmy razem każdego wieczoru. Nigdy się nie skarżył”.
„Cóż, dzieciom nie zawsze jest wygodnie mówić takie rzeczy wprost. Czują to, ale milczą. Ale on mi ufa. W końcu jestem babcią”.
Karina skinęła głową w milczeniu. Nie mogła uwierzyć, że Lyova powiedziała coś takiego. Jej syn był otwartym dzieckiem. Gdyby coś przeoczył, na pewno by to powiedział.
„Rozumiem twoje obawy” – odpowiedziała spokojnie Karina. „Ale Lyova ma się dobrze. Spędzamy razem każdy wieczór i weekend. Jest szczęśliwym dzieckiem”.
„Cóż, to nie to samo. Dziecko potrzebuje matki u boku. Zwłaszcza w tym wieku. Rozumiesz, że fundament jego charakteru właśnie się kształtuje, prawda? Jego stosunek do rodziny, do kobiet, do życia w ogóle, właśnie się kształtuje!”
Karina skinęła głową w milczeniu. Nie pierwszy raz słyszała te rozmowy. Jej teściowa uwielbiała rozmawiać o rodzicielstwie, o tym, jak prawidłowo wychowywać dzieci. I zawsze dawała do zrozumienia, że Karina za dużo pracuje i za mało czasu spędza z rodziną.