Wniosła pozew prewencyjny, domagając się
Stałe prawa do majątku wspólnego. Mój prawnik złożył wniosek o wstrzymanie postępowania do czasu przeniesienia własności nieruchomości. Prawnik Corrine był zdezorientowany. Delilah tylko się uśmiechnęła.
54. dnia ktoś ostrzelał moją skrzynkę pocztową z broni kalibru 12. Moje fotopułapki uchwyciły kuzynkę Corrine jadącą UTV z naklejkami Bitterroot Ridge na zderzaku. Nagraliśmy nagranie. Nie zadzwoniliśmy do szeryfa. Jeszcze nie.
61. dnia obudziłem się o 4:40 rano. Założyłem elegancką kurtkę Pendleton mojego ojca. Wyatt zawiózł mnie do miasta.
O 8:02 rano w budynku sądu hrabstwa Wallowa przekazałem plemieniu Nez Perce ponad 2260 akrów ziemi. Starszyzna plemienia udzieliła krótkiego błogosławieństwa na miejscu, w biurze akt. Urzędniczka, która znała mnie od dwudziestu lat, wstała od biurka i powiedziała: „Cóż, najwyższy czas”.
O 10:00 wróciliśmy do mojego kuchennego stołu. Prawnik plemienia sporządził formalne, 30-dniowe zawiadomienie o wypowiedzeniu umowy o zakazie wkraczania na jego teren. Było ono zaadresowane do stowarzyszenia właścicieli nieruchomości Bitterroot Ridge Estates, na którego rzecz sporządziła Corrine Ashburn.
W zawiadomieniu stwierdzono, że nowym właścicielem gruntu jest suwerenne państwo indiańskie. Stowarzyszenie miało 30 dni na całkowite opuszczenie drogi lub zawarcie negocjowanej umowy licencyjnej.
Zastępca szeryfa hrabstwa Wallowa i sierżant policji plemiennej Nez Perce wspólnie dostarczyli zawiadomienie.
Osobista obsługa przez funkcjonariusza plemiennego w pełnym umundurowaniu to nie jest list, który można wyrzucić. Sierżant poinformował, że Corrine otworzyła drzwi w szlafroku, trzymając kieliszek różowego wina. Przeczytała zawiadomienie i powiedziała: „To musi być żart”.
Sierżant odpowiedział: „Proszę pani, nie żart”.
Lokalne wiadomości podały tę wiadomość o 18:00. O 20:00 wozy transmisyjne zaparkowały przy bramach osiedla.
Corrine oszalała. Zwołała nadzwyczajne zebranie wspólnoty mieszkaniowej, płacząc na Instagramie na żywo, że atakują ich mściwe siły zewnętrzne.
Ale Francis Abernathy odrobiła pracę domową. Francis zorganizowała kontr-zebranie godzinę przed zebraniem Corrine. Pokazała 41 właścicielom domów prawdę: 14 lat rachunków, które Corrine ignorowała, nieudaną petycję stanową, którą Corrine ukryła, i ogromne grzywny federalne, które Corrine wywołała w strumieniu.
Francis poprosiła o podniesienie rąk, aby ominąć Corrine i pokojowo negocjować z plemieniem. W górę poszło 38 rąk. W zebraniu Corrine uczestniczyło dwanaście osób, a siedem z nich wyszło.
Corrine próbowała zadzwonić do prokuratora generalnego stanu. Prokurator generalny powiedział jej, że suwerenność plemienna jest chroniona traktatem federalnym. Próbowała zadzwonić do Biura ds. Indian. Poproszono ją, żeby miło spędziła popołudnie. Złożyła nawet fałszywe doniesienie na policję, twierdząc, że mój syn jej groził. Straż pożarna w Idaho poinformowała ją, że złożenie fałszywego doniesienia jest wykroczeniem, a szeryf dodał to do jej stale rosnącej teczki.
Dziesięć dni później plemię zorganizowało forum publiczne w Centrum Społecznościowym Josepha.
Sala wypełniła się dwieście trzydzieści osób. Corrine siedziała w pierwszym rzędzie, ubrana w kremową kamizelkę, wpatrując się w radę plemienną. Próbowała pierwsza podejść do mikrofonu, ale prowadzący kazał jej usiąść.
Głos zabrała Margaret Broncho. Przez dziewiętnaście minut mówiła o historii łąki, stadzie bizonów i obozach młodzieżowych.
Potem spojrzała na Corrine. „Pani Ashburn, skąd pochodzi woda na pani osiedlu?”
Corrine wstała. „Z warstwy wodonośnej pod naszym osiedlem”.
„Strefa zasilania twojego zbiornika wodonośnego” – powiedziała spokojnie Margaret – „znajduje się na wysokiej łące Cole Hargrove, którą dziewięć dni temu sprzedano plemieniu Nez Perce. Zgodnie z prawem stanowym plemię ma teraz bezpośredni interes w zarządzaniu tą strefą zasilania”.
W pomieszczeniu zapadła głucha cisza. Corrine opadła z sił.