— Lepiej, niż myślałam.
— Jestem z ciebie dumny.
Te kilka słów sprawiło, że po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuła ulgę.
Przez następne dni Michał próbował jeszcze odzyskać kontrolę nad sytuacją. Wysyłał długie wiadomości. Raz przepraszał. Innym razem oskarżał ją o egoizm. Potem przekonywał, że wszystko robił dla dobra rodziny.
Anna czytała te wiadomości bez emocji.
Najbardziej uderzyło ją to, że w żadnej nie znalazło się jedno proste zdanie: „Masz rację. Zawiodłem cię.”
Po tygodniu spotkali się w kancelarii prawnika.
Michał wyglądał na zmęczonego. Pod oczami miał ciemne cienie.
Krystyna siedziała obok niego z obrażoną miną.
— Naprawdę chcesz to zakończyć? — zapytał cicho.
Anna spojrzała na niego spokojnie.
— To nie ja zakończyłam nasze małżeństwo. Ty zrobiłeś to w chwili, gdy postanowiłeś wyrzucić mnie z mojego własnego mieszkania.
Mężczyzna spuścił wzrok.
Tym razem nawet jego matka nie znalazła odpowiedzi.
Formalności przebiegły szybciej, niż się spodziewała. Ponieważ mieszkanie zostało kupione przed ślubem, nie podlegało podziałowi majątku. Dom nad morzem również należał wyłącznie do niej.
Kiedy wyszła z kancelarii, poczuła, jak z jej ramion spada ogromny ciężar.
Po kilku miesiącach pojechała do swojego domu nad morzem.
Była wczesna wiosna.
Powietrze pachniało solą i mokrym piaskiem. Fale spokojnie rozbijały się o brzeg.
Anna stanęła na tarasie i przez dłuższą chwilę patrzyła na horyzont.
Jeszcze rok wcześniej wyobrażała sobie, że będzie tu stała razem z mężem. Że wspólnie wyremontują dom, będą przyjmować gości i planować przyszłość.
Los potoczył się inaczej.
I nagle zrozumiała, że wcale tego nie żałuje.
Przez następne tygodnie zajmowała się remontem. Malowała ściany, wybierała meble i urządzała pokoje dla przyszłych gości. Praca była męcząca, ale dawała jej ogromną satysfakcję.
Nikt nie krytykował jej decyzji.
Nikt nie przestawiał rzeczy bez pytania.
Nikt nie mówił jej, jak powinna żyć.