Ciąg dalszy historii

Anna odstawiła filiżankę i spokojnie podeszła do drzwi. Nie spieszyła się. Słyszała coraz bardziej nerwowe ruchy po drugiej stronie.
— Anna! Otwórz! — krzyknął Michał.
Nie odpowiedziała.
Po chwili rozległo się kolejne szarpnięcie klamki.
— To jakieś nieporozumienie! — dołączyła Krystyna. — To również dom mojego syna!
Anna oparła się o ścianę i przez wizjer spojrzała na korytarz. Michał stał czerwony ze złości, a jego matka wymachiwała rękami, jakby próbowała przekonać niewidzialną publiczność do swoich racji.
— Anna, przestań się wygłupiać! — podniósł głos Michał. — Wpuść nas i porozmawiajmy.
Wreszcie odpowiedziała:
— Rozmowa była wczoraj. Przez pięć lat rozmawialiśmy. Teraz już nie ma o czym.
Zapadła cisza.
— Co ty właściwie chcesz zrobić? — zapytał po chwili.
— To samo, co ty zrobiłeś ze mną. Podjąć decyzję.
Po drugiej stronie ktoś ciężko westchnął.
Krystyna natychmiast odzyskała głos.
— Widzisz? Od początku mówiłam, że jest niewdzięczna. Wszystko dla niej robiliśmy, a ona tak się odpłaca.
Anna niemal się roześmiała. Przez wiele miesięcy słuchała podobnych słów i za każdym razem próbowała się tłumaczyć. Teraz po raz pierwszy zrozumiała, że nie musi tego robić.
— Dobranoc — powiedziała spokojnie.
I wróciła do kuchni.
Kilka minut później usłyszała odgłos oddalających się kroków.
Następnego ranka obudził ją dźwięk telefonu. Na ekranie pojawiło się ponad trzydzieści nieodebranych połączeń. Kilkanaście od Michała, kilka od Krystyny i reszta od dalszej rodziny.
Zignorowała je wszystkie.
Dopiero po południu odczytała wiadomości.
„Jak mogłaś wyrzucić starszą kobietę z domu?”
„Michał mówi, że zachowałaś się okrutnie.”
„Rodzina powinna się wspierać.”
Anna przeczytała każdą z nich bardzo uważnie. Żadna osoba nie zapytała, dlaczego doszło do całej sytuacji. Nikt nie chciał poznać jej wersji wydarzeń.
Wtedy po raz pierwszy napisała krótką odpowiedź i wysłała ją wszystkim jednocześnie.
„Mieszkanie należy wyłącznie do mnie. Zostałam poproszona o opuszczenie własnego domu. Odmówiłam. To cała historia.”
Nie dodała nic więcej.
Telefon ucichł niemal natychmiast.