Następnego ranka wyjechała do Dijon, zrozpaczona, zostawiając dom zamknięty na klucz.
Marc wrócił po nią.
Zabrał jej telefon.
Zablokował kilka kontaktów.
Okłamał wszystkich.
Mnie.
Swoją matkę.
Camille.
Powiedział Camille, że nasze małżeństwo się skończyło, że po prostu nie chcę go „puścić” i że zamierza sprzedać rodzinną nieruchomość, żeby zacząć z nią nowe życie.
Ale Camille znalazła tekturową teczkę.
Widziała pełnomocnictwa.
Zdała sobie sprawę, że Marc nie tylko okrada jej matkę, ale także ukrywa pieniądze z innych podejrzanych interesów.
Kiedy zagroziła, że zadzwoni na policję, stracił panowanie nad sobą.
Życie uratował jej telefon wykonany na kilka sekund przed jego śmiercią.
roztopić się.
Spędziłam tygodnie na komisariacie, u prawnika, wezwaniach, w szkole Léo, spotkaniach z notariuszem, nieprzespanych nocach i przesadnie mocnej kawie.
Ale po raz pierwszy od dawna nie byłam sama.
Madeleine została przy mnie.