Nacisnęłam „Połącz”.
„Adwokat Robles?”
Zapadła cisza.
„Mariana…”
To był głos Ernesto Roblesa, adwokata mojego ojca przez prawie 30 lat.
„Myślałam, że nigdy do tego nie zadzwonisz”.
Spojrzałam na urnę.
„Aktywuj wszystko, co skonfigurował mój ojciec”.
Ernesto odetchnął głęboko.
„Jesteś pewna?”
„Wszystko”.
„Mariana…”
„A tym razem nie chroń nikogo z rodziny Alcázar”.
Po drugiej stronie zapadła ciężka cisza.
Potem usłyszałam:
„Jutro o 8:00 znów będziesz mieć kontrolę”.
W tym momencie usłyszałam kroki Rodriga zbliżającego się korytarzem.
Odłożyłam telefon.
Drzwi się otworzyły.
Wszedł mój mąż, patrząc najpierw na moją twarz, a potem na małą białą urnę w łóżeczku.
„Co to, do cholery, jest?”
Spojrzałam mu prosto w oczy.
Rodrigo wciąż nie rozumiał, że choć myślał, że stracił tylko jedną córkę, za chwilę odkryje wszystko inne, co postanowił zignorować.
Część 2: „To Valentina”.
Rodrigo spojrzał na mnie, nic nie rozumiejąc.
„Nie mam ochoty na twoje gierki”.
„Nasza córka zmarła trzy dni temu”.
Zbladł.
„Co?”
„Klinika nie otrzymała zapłaty za leczenie”.
„To niemożliwe. Zatwierdziłem te pieniądze”.
Wyjąłem z torby dokumenty rozwodowe, które przygotowałem kilka tygodni temu.
Położyłem je na łóżku.
„To dowiedz się, gdzie one wylądowały”.
Rodrigo wziął dokumenty.
„Rozwód?”
„Tak”.
„A dokąd ty się wybierasz?”
Spojrzałem na niego w milczeniu.
„Nie masz pracy, Mariano. Nie masz żadnych dochodów. Wszystko, co masz, jest ze mną związane”.
To zdanie potwierdziło, jak mało wiedziałem o kobiecie, z którą byłem w związku małżeńskim przez cztery lata.
Schowałem niebieski kocyk Valentiny, jej królika, zdjęcie i kartę ze szpitala z jej maleńkim odciskiem stopy.
Potem wziąłem urnę i wyszedłem.
Spędziłem noc w mieszkaniu w dzielnicy Del Valle, które kupiłem przed ślubem i które, zdaniem Rodrigo, zostało sprzedane.
O 9:00 rano ktoś zapukał do drzwi.
Mężczyzna około 35 lat podał mi skórzaną teczkę.
„Jestem Daniel Robles. Mój ojciec poprosił mnie, żebym osobiście ci to przekazał”.
Na okładce widniało imię i nazwisko:
SANTILLÁN TRUST.
Mój ojciec, Alejandro Santillán, przez dziesięciolecia budował jedną z najbardziej dyskretnych prywatnych grup inwestycyjnych w kraju.
Kiedy się ożeniłem, dobrowolnie zamroziłem swój udział.
Rodrigo nienawidził tego, że miałem niezależny majątek.
Naiwnie chciałem mu pokazać, że wybrałem go z miłości.
Mój ojciec zmarł dwa lata później.
Ale zanim umarł, przygotował coś, czego nigdy nie przeczytałem w całości.
Daniel otworzył teczkę.
„Od 8:00 rano odzyskał 100% praw głosu i stanowisko kierownicze w Santillán Capital”.
Poczułem, jak powietrze się zmienia.
Położył przede mną pendrive.
„Zebraliśmy też informacje o Grupo Alcázar”.
Otworzyłem akta.
Były tam audyty, przelewy, powiązane firmy i dokumenty dotyczące najważniejszego projektu Rodriga: fuzji, której rozpaczliwie potrzebował, aby uniknąć problemów z płynnością finansową.
„Kto finansuje tę operację?” – zapytałem.
Daniel wskazał na zagraniczną firmę.
„Fundusz ma zaangażowane 62% kapitału”.
„Kto kontroluje ten fundusz?”
Spojrzał na mnie.
„Ty”.
Trzy dni później wzięłam udział w forum finansowym w Reformie.
Rodrigo był wśród gości.
Kiedy prezenter ogłosił:
„Powitajmy Marianę Santillán, nową prezes Santillán Capital”.
Widziałam, jak mój mąż powoli wstaje z miejsca.
W przerwie mnie zatrzymał.
„Co robisz?”
„Pracuję”.
„Kto cię wspiera?”
„Nikt”.
„Nie baw się ze mną”.
„Santillán Capital należał do mojego ojca”.
Rodrigo zamarł.
„A teraz należy do mnie”.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Po raz pierwszy zrozumiał, kim była kobieta, którą przez lata zmuszał do usprawiedliwiania nawet paczki pieluch.
„Uchroń moją firmę przed rozwodem” – powiedział.
„Nie zniszczę twojej firmy”.
Podszedłem bliżej.
„Po prostu przestanę ją chronić”.
Tego popołudnia zleciłem przeprowadzenie pełnego audytu fuzji.
Czterdzieści osiem godzin później wyszły na jaw poważne nieprawidłowości.
Ale był jeden dokument, który sprawił, że całkowicie zapomniałem o transakcji.
To była historia płatności medycznych Valentiny.
Siedem przelewów oznaczono jako:
AUTORYZOWANE PRZEZ RODRIGÔSA ALCÁZARA.
Żaden nie dotarł do szpitala.
A wszystkie siedem przeszło przez tę samą osobę.
Verónica Treviño.
Część 3
Raport końcowy dotarł o 6:12.
Przeczytałem go trzy razy.
Verónica stworzyła system podwójnych wpisów w administracji Grupo Alcázar.
Na ekranie Rodriga płatności medyczne Valentiny widniały jako autoryzowane i wysłane.
Na moim portalu widniały jako odrzucone, opóźnione lub w trakcie weryfikacji.
Po każdej autoryzacji Verónica przekierowywała pieniądze za pośrednictwem fałszywych faktur do firm-słupów.
Zrobił to siedem razy.