„Twoja matka potrzebuje operacji, prawda?”
Poczułem, jak podłoga znika mi spod stóp.
„Skąd wiesz?”
„Bo szukałem kogoś, kogo można kupić… i kto wciąż potrafi postępować właściwie”.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, zatrzasnął się zamek.
Miał klucz.
Valerie popchnęła mnie w stronę łazienki i zamknęła drzwi, nie blokując ich, żeby nie wydać żadnego dźwięku.
Stałem za nimi z telefonem w dłoni, oddychając, jakby moje płuca stały się zbyt małe.
Drzwi wejściowe się otworzyły.
„Szybko uczysz się chować” – powiedział mężczyzna.
Jego głos był spokojniejszy niż jego uderzenia.
To właśnie przerażało mnie najbardziej.
„Nie powinieneś tu być, Étienne” – odpowiedziała.