Głośniej.
„Valerie” – powiedział mężczyzna po drugiej stronie. „Nie zmuszaj mnie do wezwania ochrony. Wiesz doskonale, że mogę kazać gdzie indziej sprawdzić cały hotel”.
Zamknęła oczy.
I zrozumiałem.
Nie byliśmy w apartamencie.
Byliśmy w pułapce z pościelą za czterysta euro.
„Idź do łazienki” – rozkazała cicho. „Nagrywaj wszystko. Nie wychodź, bez względu na wszystko”.
„Nie”.
Spojrzała na mnie zaskoczona.
„Co masz na myśli, mówiąc „nie”?”
„Przyszedłem po pieniądze, a nie po śmierć”.
Mężczyzna zapukał ponownie.
„Otwórz!”
Wsunęła mi zepsuty telefon do ręki. Plik audio wciąż czekał.