„Otwórz, Valérie. Wiem, że jesteś z nim”.
Spojrzałam na kobietę.
Nie miała na imię Valérie.
Nie według dowodu osobistego, którego użyła w recepcji.
Na tym dowodzie było inne imię.
A kiedy mężczyzna zapukał ponownie, wyszeptała słowa, które zaparły mi dech w piersiach:
„Nieważne, co usłyszysz… cokolwiek zrobisz, nie mów mu, że dziewczynka wciąż żyje”.
CZĘŚĆ 2
„Żyjesz?” mruknąłem.
Zakryła mi usta dłonią, zanim zdążyłem cokolwiek dodać.
Pukanie do drzwi rozległo się ponownie.