„Gdzie jest pendrive?” – zapytał Étienne.
Valérie zaśmiała się cicho.
Przerywanym śmiechem.
Ale wciąż stała.
„Która?”
Kolejne pukanie.
Instynkt pchał mnie w stronę drzwi.
Ale pomyślałam o mojej matce.
O jej bladej twarzy na szpitalnym łóżku.
O piętnastu tysiącach euro.
O tym, jak Valérie powiedziała, że potrzebuje świadka.
Nie wyszłam.
Nienawidziłam siebie za to, że nie wyszłam.
Ale to nagrałam.
„Jutro będę w telewizji” – powiedział Étienne. „Będziesz obok mnie. Będziesz miała na sobie niebieską sukienkę”.
e. Uśmiechniesz się. Powiesz, że jesteś dumna ze swojego męża. A potem załatwimy to w domu.
„Nie wracam z tobą.”
„Oczywiście, że wracam. Dokąd byś poszła? Z martwą córką? Z twoimi zamrożonymi kontami? Z przekupionymi lekarzami? Z częścią prasy, która uwielbia moje kolacje? Nic ci nie zostało, Valérie.”
„Louise żyje.”
Świat się zatrzymał.
Ja też.
Étienne nic nie powiedział.
„Co ty właśnie powiedziałaś?”
Valérie wzięła głęboki oddech.
„Powiedziałam, że twoje kłamstwo się skończyło.”