„Proszę pana, prezesie Harrington” – powiedział kierownik, a jego głos drżał lekko z szacunku. „Nie wiedziałem, czy ci ludzie mieli z panem jakieś powiązania. Jeśli pana niepokoją, ochrona natychmiast ich wyprowadzi z lokalu”.
Patricia, Hunter i Lexi stali jak sparaliżowani do podłogi. Z otwartymi ustami wpatrywali się w kłaniającego mi się kierownika. Słowa „prezes Harrington” uderzyły ich w bębenki uszne niczym grom z jasnego, błękitnego nieba.
„Co? Jak pan ją nazwał?” – wyjąkał Hunter, cofając się. „Prezesie? Zwariowałeś? To tylko asystentka od PR! Pomylił pan tę osobę!”
Uśmiechnęłam się, odwracając do kierownika i wskazując z gracją białą torbę podróżną, której właśnie zażądała Patricia. „Kierowniku, zapakuj mi tę torbę. Przypnij ją do mojej czarnej karty Centurion. A właściwie spakuj całą nową, sezonową kolekcję toreb i wyślij ją prosto do mojej posiadłości w Bel Air. Oddam je moim pokojówkom na zakupy spożywcze”.
Odwróciłam lodowaty wzrok z powrotem na mojego byłego męża. „Co do tych trojga… nic nie kupują. Ich portfele są teraz zajęte, żeby płacić lichwiarzom Jimmy’ego Russo. Nie pozwól im tu stać i psuć estetyki twojego sklepu”.
„Natychmiast, prezesie Harrington! Ochrona!” – warknął kierownik.
Dwóch potężnych ochroniarzy w garniturach natychmiast podeszło, wskazując chłodno na szklane drzwi wyjściowe. Twarz Huntera zmieniła się z gniewnie czerwonej na chorobliwie, przerażająco bladą. Jego arogancja właśnie legła w gruzach na oczach tłumu bogatych gapiów. Usta Patricii drżały, nie mogąc wykrztusić ani jednego sensownego słowa. Lexi, fałszywa dziedziczka fortuny, szybko wycofała się na zaplecze, przerażona, że jeśli strażnicy ją złapią, publicznie ujawnią jej fałszywą torebkę.
„Tess… kim… kim właściwie jesteś?” Hunter wyjąkał drżącym głosem, niezdolny zaakceptować rzeczywistości, która rozgrywała się przed jego oczami.
„Kim jestem?” wyszeptałam cicho, wkraczając w jego przestrzeń osobistą. „Hunter, jestem kobietą, którą wyceniałeś na trzy tysiące dolarów miesięcznie. Idź do domu i zgarnij te dziesięć milionów. Stojąc tu, robisz z siebie błazna, tylko rozśmieszasz świat do łez z twojej tak zwanej wyższej sfery”.
Eskortowała ich ochrona niczym zwykłych złodziei sklepowych. Stałem pod jaskrawym światłem żyrandola butiku, obserwując, jak żałosne plecy tych trojga ludzi wycofują się w absolutnej hańbie. Próżność to śmiertelna choroba, a jedynym lekarstwem jest dać im posmakować prawdziwej, niezwyciężonej władzy.
Ale to był dopiero przystawka. Prawdziwy koszmar finansowy rodziny Vance miał właśnie oficjalnie unieść kurtynę.
Potrzebowałem tylko, żeby podpisali swój wyrok śmierci.
Rozdział 5: Gala Głupców
Trzydniowy termin na wpłacenie dziesięciu milionów dolarów depozytu do Sunrise Ventures dobiegał końca. Czytając szczegółowe, codzienne raporty wywiadowcze, które Luke kładł na moim biurku, czułem się, jakbym oglądał film dokumentalny na żywo o szczurach biegających wokół pojemnika z ryżem stojącego na płonącym ogniu.
Hunter i Patricia naprawdę oszaleli. Tytuł „Projektu za pięćdziesiąt milionów dolarów” sprawił, że stali się ślepi. ćmy wlatujące prosto w palnik.
„Panie przewodniczący, Hunter Vance wyczerpał wszystkie ziemskie zasoby” – zameldował Luke, stając na baczność. „Zmusił matkę, żeby zaniosła akt własności ich domu wartego cztery miliony dolarów – który jest już obciążony hipoteką banku – na czarny rynek, żeby uzyskać pożyczkę pod zastaw. Zaciągnął pożyczkę na dużą sumę od Jimmy’ego Russo z Blizną, z wygórowanym oprocentowaniem piętnastu procent miesięcznie. Sprzedał flotę pojazdów swojej firmy i wyłudził pieniądze od krewnych, obiecując im ogromne dywidendy”.
Stałem przy oknie, przesuwając palcem po brzegu mojego czarnego kubka do kawy. „Zdobył te dziesięć milionów?”
„Ledwo. Dziś rano przelał dokładnie dziesięć milionów dolarów na rachunek powierniczy Sunrise Ventures. Jest niesamowicie zadufany w sobie, panie przewodniczący. Jutro wieczorem on i Patricia urządzają wielką galę w Ritz-Carlton, aby uczcić podpisanie umowy i ogłosić „powrót imperium Vanguard”.
Wybuchnąłem śmiechem, który rozbrzmiał w całym pokoju. Urządzali przyjęcie z okazji własnego pogrzebu?
„Zamknijcie pieniądze” – rozkazałem lodowatym głosem. „Uruchomcie klauzule dotyczące zgodności i weryfikacji źródła pochodzenia środków w umowie, aby zamrozić te pieniądze na czas nieokreślony zgodnie z federalnymi przepisami dotyczącymi przeciwdziałania praniu pieniędzy. Hunter właśnie przelał pieniądze mafii do regulowanej instytucji finansowej. Kiedy zda sobie sprawę, że pięćdziesiąt milionów nigdy nie nadejdzie, a dziesięciu milionów nie da się wypłacić, zostanie rozszarpany przez wilki, od których je pożyczył”.
Właśnie wtedy mój telefon zawibrował. Z numeru Huntera przyszła wiadomość ze zdjęciem. Było to zdjęcie obrzydliwie tandetnego, złoconego zaproszenia. Treść wiadomości brzmiała: Serdecznie zapraszam na uroczystość Superprojektu o wartości 50 milionów dolarów, którą zorganizowała firma Vanguard Construction.
Dołączyłem arogancką notatkę głosową: „Jak leci, dziewczyno ze wsi? Dostałaś zaproszenie? Myślałaś, że zatrudnienie aktorów w centrum handlowym, którzy będą do ciebie zwracać się „Prezes”, mnie przestraszy? Pewnie po prostu…
eskortę z wyższej półki dla jakiegoś sugar daddy. Wysyłam ci to, żebyś mogła przyjść i otworzyć oczy. Żebyście mogli zobaczyć, jak podpisuję kontrakt na pięćdziesiąt milionów dolarów z prezesem Apex Capital. Ubierz się elegancko. Nie chciałbym, żeby ochrona hotelowa cię wyrzuciła.
Jego urojenia osiągnęły poziom psychozy. Nie chciał uwierzyć w prawdę. Chciał wykorzystać tę imprezę, żeby podeptać moją godność przed elitą.
Szybko odpisałam: „Dzięki za zaproszenie. Na pewno będę. I mam niesamowicie zaskakujący prezent z okazji spektakularnego sukcesu twojego i twojej mamy. Do zobaczenia na imprezie”.
Hunter chciał hucznego przyjęcia, żeby mnie upokorzyć. Dobrze. Zapewniłbym mu najwspanialszą noc w jego życiu, ale w chwili, gdy zgasną światła na scenie, osobiście pozbawiłbym oddechu jego gnijącej rodziny.
O 19:00 następnego wieczoru wielką salę balową hotelu Ritz-Carlton zalał blask kryształowych żyrandoli i tysięcy drogich, importowanych białych róż. Patricia i Hunter stali przy głównym wejściu, uśmiechając się od ucha do ucha, witając gości.
Co ciekawe, na końcu sali, przy otwartym barze, zebrało się ponad tuzin mocno wytatuowanych mężczyzn w obcisłych, czarnych garniturach – egzekutorzy Jimmy’ego Russo. Stali ze skrzyżowanymi ramionami, zimnymi i czujnymi oczami, zerkając na zegarki. Byli tam, aby upewnić się, że ich dziesięciomilionowa inwestycja przyniesie obiecane zyski dziś wieczorem. Gdyby nie przyniosła, byli gotowi pomalować salę balową krwią.
Hunter, ubrany w nieskazitelnie biały smoking z zaczesanymi do tyłu włosami włosy, przechadzał się między stolikami z kieliszkiem szampana, zachowując się jak prawdziwa królowa. Lexi, ubrana w prześwitującą czerwoną sukienkę i ściskająca podróbkę Birkin, kurczowo trzymała się jego ramienia, śmiejąc się głośno.
O 19:45 Hunter wypiął pierś, chwycił mikrofon i wszedł na scenę. Reflektory padły na jego twarz, podkreślając jego absolutną, ślepą arogancję.
„Panie i panowie, szanowna rodzino i partnerzy!” – zagrzmiał Hunter, a jego głos poniósł się echem przez głośniki. „Dzisiaj moja rodzina organizuje tę galę nie tylko po to, by świętować kontrakt, ale by potwierdzić żelazną prawdę! Vanguard Construction to niepokonane imperium! Była tchórzliwa, chciwa kobieta, która spakowała walizki i zostawiła mnie, bo bała się biedy. Ale dziś z dumą ogłaszam, że przezwyciężyliśmy to wszystko!”
Zatrzymał się dla dramatycznego efektu, omiatając wzrokiem wejście. „Za kilka minut prezes Apex Capital Partners, jednego z najpotężniejszych imperiów finansowych w kraju, przekroczy te drzwi, aby podpisać ze mną umowę wartą pięćdziesiąt milionów dolarów! Od tej chwili ja, Hunter Vance, oficjalnie wkraczam do elitarnego kręgu ultrabogatych!”
Rozległa się burzliwa owacja. Gangsterzy po prostu uśmiechali się złośliwie, żując gumę i czekając na pieniądze.
Zegar wybił 20:00. Hałaśliwa sala nagle ucichła. Wszystkie oczy zwróciły się w stronę masywnych mahoniowych drzwi sali balowej.
Hunter dał orkiestrze znak do odegrania wielkiego marsza powitalnego. „Panie i panowie, nadeszła historyczna chwila! Proszę wstać i nagrodzić gromkimi brawami prezesa Apex Capital Partners!”
Dwóch hotelowych ochroniarzy powoli otworzyło ciężkie drzwi. Światła żyrandoli rozlały się po holu. Chwila chwały rodziny Vance osiągnęła apogeum.
A teraz stalowa pułapka zatrzasnęła się z hukiem.
Triumfalna muzyka nagle ucichła, gdy tylko rozległ się pierwszy krok. Setki osób wstrzymały oddech, spodziewając się siwowłosego potentata albo zimnego miliardera z Wall Street w garniturze.
Zamiast tego, pierwszą osobą, która weszła, byłam ja.
Dziś wieczorem miałam na sobie szytą na miarę, karmazynową suknię haute couture, ręcznie wyszytą tysiącami kryształów Swarovskiego, które mieniły się niczym gwałtowne gwiazdy. Każdy krok moich obcasów rozbrzmiewał zimnym, władczym stukotem w martwej ciszy pomieszczenia. Na mojej szyi wisiał wielomilionowy szmaragdowy naszyjnik, który emanował aurą najwyższego, przerażającego bogactwa.
Tuż za mną szedł Luke, z twarzą pozbawioną emocji niczym zabójca. Po mojej prawej stronie Thomas, Dyrektor Sunrise Ventures. Otaczał nas szereg sześciu potężnych ochroniarzy w czarnych garniturach, emanujących zabójczą siłą, gotowych zmiażdżyć każdego, kto stanie nam na drodze.
Kiedy Hunter zobaczył, jak się pojawiam, wyglądając jak absolutna, nietykalna członkini rodziny królewskiej, jego twarz zastygła w bezruchu. Mikrofon w jego dłoni zadrżał gwałtownie. Patricia zerwała się ze swojego stolika VIP niczym rażony piorunem, przewracając kieliszek czerwonego wina, który zaplamił jej sukienkę niczym krew.
Hunter gorączkowo chwycił mikrofon, a jego głos się załamał. „Tess! Co ty tu, do cholery, robisz? Kto pozwolił ci się przebrać w ten tandetny kostium i przyprowadzić bandytów-statystów, żeby zepsuli mi imprezę? Zwariowałaś? Wiesz, że zaraz powitam prezesa Apex Capital? Ochrona! Wyciągnijcie stąd tę wariatkę!”
Szedłem powoli, z gracją prosto w stronę sceny. Moi ochroniarze rozproszyli się, tworząc stalową ścianę, zmuszając ochronę hotelu do natychmiastowego wycofania się.
Zatrzymałem się tuż u podnóża schodów prowadzących na scenę, patrząc w dół.
Wpatrywałem się w przerażone oczy Huntera.
„Prezesie Vance, dlaczego tak głośno krzyczysz? To psuje twój wizerunek w wyższych sferach” – powiedziałem płynnie, a mój głos niósł się bez mikrofonu. „Wysłałeś mi złote zaproszenie, prawda? Przecież nie kazałbyś ochronie połamać nóg swojemu honorowemu gościowi. To byłoby bardzo niegrzeczne w obecności prezesa Apex Capital”.
Słysząc tytuł, Hunter zamarł. Jego wzrok powędrował ku szeroko otwartym drzwiom, rozpaczliwie mając nadzieję, że zobaczy wchodzącego zbawcę. Ale korytarz był pusty. Nikt inny nie nadchodził. Hunter przeniósł wzrok na mężczyznę stojącego za mną, a jego wyraz twarzy zmienił się z wściekłości w absolutne przerażenie.
„Thomas?” – wyjąkał Hunter, wskazując drżącym palcem. „Ty… ty tu jesteś. Dlaczego idziesz z tą szaloną kobietą? Gdzie jest prezes? Gdzie moje pięćdziesiąt milionów dolarów?”
Thomas całkowicie zignorował Huntera. Podszedł do mnie i nonszalancko zapiął marynarkę. Skinął mi krótko, z szacunkiem.
„Pani Harrington” – oznajmił Thomas, a jego głos rozniósł się po cichym pomieszczeniu. „Zespół ds. zgodności z przepisami SEC zamroził konta Vanguard, a akta dotyczące oszustw elektronicznych zostały przekazane FBI dokładnie tak, jak pani poleciła. Dziesięciomilionowy depozyt powierniczy został zamrożony na czas nieokreślony zgodnie z federalnymi przepisami dotyczącymi przeciwdziałania praniu pieniędzy z powodu oznak nielegalnego pochodzenia funduszy mafii. Oczekuję na kolejne polecenia, panie przewodniczący.”
Słowa dyrektora uderzyły w środek sali balowej niczym bomba atomowa. Cały tlen zniknął.
Hunter zatoczył się do tyłu, potykając się o monitor sceniczny. Mikrofon wypadł mu z ręki i uderzył o drewnianą podłogę z ogłuszającym, przenikliwym piskiem. Otworzył szeroko usta, szczękając zębami, wpatrując się we mnie, jakby patrzył na demona wyrywającego się z piekła, by się zemścić.
Patricii ugięły się nogi i osunęła się na podłogę, zwinięta w stertę taniego aksamitu. Lexi puściła ramię Huntera, cofając się w przerażeniu.
„Przewodniczący… Przewodniczący?” wyjąkał Hunter, z twarzy zlana krwią. „Zwariowałeś? To moja była żona! Asystentka PR!”
Luke zrobił krok naprzód, wyciągnął z teczki atrapę umowy i rzucił ją Hunterowi prosto w twarz. Białe papiery spadły na scenę niczym pieniądze na pogrzeb.