Wciąż reanimowałam moją trzymiesięczną córeczkę, kiedy zadzwoniłam do rodziców. „Proszę, przyjdźcie natychmiast” – błagałam. Mama się nie wahała. „Jesteśmy na ujawnieniu płci twojej siostry. Nie psujcie tego”. Ojciec dodał: „Zadzwońcie sami pod 911”. I tak zrobiłam – przyciskając palce do piersi dziecka i licząc oddechy, które nie chciały nadejść. Kiedy dotarliśmy do szpitala, myślałam, że najgorsze już za nami. Ale tak nie było. Bo kiedy wyszedł lekarz, jego twarz się zmieniła. „Coś jest w jej organizmie” – powiedział. I w tym momencie… wszystko ustało.