„Bardzo ładnie się prezentuje. Piękna robota”.
Dwa proste zdania.
Nic więcej.
Ale dla Camille miały ogromny ciężar.
Nie dlatego, że zwiastowały powrót.
Nie dlatego, że wymazały przeszłość.
Po prostu dlatego, że pochodziły od mężczyzny, który nic jej już nie był winien.
I który mimo wszystko docenił jej wysiłek.
Uśmiechnęła się delikatnie.
„Dziękuję”.
Adrien nic więcej nie powiedział.
Skłonił lekko głowę, po czym ruszył dalej.
Jednak po kilku krokach zwolnił na chwilę.
I obejrzał się za siebie.
Nie z nostalgią.
Nie z żalem.
A tym bardziej z miłością.
Ale z czymś rzadszym.
Szacunkiem.
Spokojnym szacunkiem.
Umiarkowanym.
Przytomnym.