Pies nie rzucił się do jedzenia. Podszedł powoli, powąchał kawałki… i nagle, zamiast jeść, ostrożnie wziął jeden do pyska. Potem kolejny. Jakby decydował, co wziąć, a co zostawić.
Bezpański pies zbliżył się do stolika w kawiarni, przy którym jadł bog
Mężczyzna zmarszczył brwi.
„Dziwne” – mruknął.
Pies zebrał kilka kawałków i… odszedł. Nie oglądając się za siebie i nic nie jedząc.
Coś w jego zachowaniu sprawiło, że mężczyzna się zatrzymał. Odchylił się na krześle, ale po kilku sekundach nagle wstał. Ciekawość wzięła górę. Ruszył za nim.
Pies szedł szybko, ale nie biegł. Wydawało się, że wie, że ktoś go śledzi, ale się nie bał. Po kilku minutach dotarli do rogu, gdzie hałas kawiarni ucichł, ustępując miejsca cichemu dziedzińcowi z koszami na śmieci i starymi murami.
Tam, w cieniu, siedziały dwa małe kurczaki. Pies podszedł do nich i ostrożnie położył przed nimi jedzenie. Kurczaki natychmiast zaczęły łapczywie jeść, cicho skomląc. Usiadł obok nich i po prostu obserwował, jak jedzą, od czasu do czasu podsuwając im kawałki pyskiem.