„Tym razem, coś, czego twoja matka nie zaplanowała”.
Przed świtem Madame Vial zawiozła Sophie i dzieci do Samiry. Claire została w mieszkaniu, żeby nie zaalarmować Antoine’a. O 10:00 pojawił się z białymi różami i miną zranionego męża.
Claire otworzyła drzwi łańcuchem, Madame Vial szła za nią.
„Wpuść mnie. Jesteśmy małżeństwem”.
„Też byliśmy, kiedy zanieczyściłaś moją poduszkę”.
„Jesteś chora. Zmyślasz”.
„Twoja matka dużo pisze jak na kogoś, kto nie istnieje”.
Zaproponował wtedy załatwienie sprawy bez policji i skandalu.
„Kocham cię” – wyszeptał.
„Nie. Uwielbiasz mieć dostęp do tego, co należy do mnie”.
Rzucił kwiaty i wyszedł.
O 14:00 Monique pojawiła się z torbą mandarynek i pewnością siebie kobiety przyzwyczajonej do chodzenia bez pozwolenia. Claire pozwoliła jej przemówić w obecności Madame Vial.
„Mężczyzna może zbłądzić. Żona wybacza. Tak chroni się rodzinę”.
„Ja chronię twoją od lat”.
„Pomagałaś tylko wtedy, kiedy ci to odpowiadało! Podczas gdy ty spałaś w czterech różnych domach, moje wnuki liczyły grosze”.
„Moje nieruchomości nie są zaproszeniem na mój pogrzeb”.
Uderzenie wylądowało tak szybko, że Claire uderzyła o blat. Madame Vial natychmiast zrobiła krok naprzód. W tym momencie otworzyły się drzwi wejściowe. Antoine wszedł z tajnym kluczem.
„Co się dzieje?”
„Twoja żona obraziła twoją matkę!” – wykrzyknęła Moni.
To.
Antoine złapał Monique za ramię.
„Wszystko psujesz!”
Zapadła cisza.
Claire spojrzała na niego.
„Co właściwie ona psuje?”
Antoine zrozumiał za późno. Rzucił kluczyk na konsolę i wyszedł z matką.
Godzinę później zadzwoniła Élodie. Antoine właśnie poprosił ją o potwierdzenie, że spędził z nią dzień. Odmówiła. Uderzył pięścią w ścianę tuż przy jej twarzy i złapał za nadgarstek. Nagrała część sceny i zapisała kilka wiadomości: „Mama wie, jak to zrobić poprawnie”, „Claire absolutnie nie może iść na terapię za wcześnie”, „Wkrótce to się skończy, i to nie przed sędzią”.
Élodie oddała wszystko Hélène.
„Po co mi teraz pomagać?” zapytała Claire.
„Bo zdałam sobie sprawę, że on nie oferował mi nowego życia. Oferował mi miejsce martwej kobiety”.
Następnego dnia Antoine wrócił z dużą torbą ze sklepu z artykułami medycznymi.
„Kupiłem poduszkę ortopedyczną” – powiedział zza łańcucha. „Wreszcie możesz spać”.
Nawet przez opakowanie Claire wyczuła słaby, niemal metaliczny, chemiczny zapach.
„Zostaw to na zewnątrz”.
„Nie odrzucisz wszystkiego, co ode mnie dostaniesz”.
„Tak, odrzucę”.
Położył torbę na wycieraczce.