Pięć sekund później nadeszła kolejna wiadomość.
„Kamery nigdy się nie zawiodły”.
Powoli odetchnąłem.
Susan wciąż mi się przyglądała.
„Co się dzieje?”
Odłożyłam telefon.
„Ktoś usunął nagrania”.
Zamknęła oczy.
„Domyśliłam się”.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, pojawiła się kolejna wiadomość.
„Znaleźliśmy cztery kopie zapasowe”.
Potem kolejna.
„Jedna została pobrana trzy godziny temu z dziekanatu”.
Potem kolejna.
„Docelowy cel: Kancelaria Whitmore & Associates”.
Susan odczytała mój wyraz twarzy.
„Coś znalazła”.
„Może”.
Mój telefon znowu zawibrował.
Tym razem to był Kane.
Napisał tylko jedną linijkę tekstu.
„Trzej chłopcy nie działali sami”.
REKLAMA
Poczułem chłód.
„Jest czwarty człowiek”.
“Dorosły.”
„Wszedł do kampusu trzydzieści siedem minut przed atakiem”.
„Wyszedł dwanaście minut później”.
– Jeździ SUV-em zarejestrowanym na Cole Construction.
Powoli podniosłem wzrok.
Detektyw nadal czekał.
—Detektyw Harper…
—Tak?
– A co by było, gdyby to nigdy nie była walka między uczniami?
Zmarszczyła brwi.
– Co sugerujesz?
Zanim odpowiedziałem, przyszła ostatnia wiadomość.
Fotografia.
Z SUV-a wysiada mężczyzna w garniturze.
Gdy powiększyłem obraz, poczułem, że całe moje ciało jest napięte.
Nie był ochroniarzem.
Nie był prawnikiem.
Znałem go.
Służył ze mną dwadzieścia lat wcześniej.
Był byłym oficerem wywiadu wojskowego.
Człowieka, który nigdy nie powinien pracować dla rodziny takiej jak Whitmore.
A pod fotografią Reyes napisał tylko pięć słów:
„To po prostu zmieniło wszystko”.