W biurze zamknęła się w biurku i skopiowała wszystko, co udało jej się znaleźć w tym cholernym folderze. Korzystając z zapasowego konta, wysłała kopie dokumentów na swój adres e-mail pod nowym nazwiskiem. Następnie zadzwoniła do działu IT. „Simon, musisz sprawdzić logi dostępu do mojego konta z ostatniego miesiąca. Chyba ktoś mógł z niego korzystać bez mojej zgody”. „Czy to coś poważnego?” zapytał zaskoczony technik. „Jeszcze nie wiem” – odpowiedział stanowczo. „Chcę tylko sprawdzić”. W południe otrzymał raport. Ktoś uzyskał dostęp do jego konta z innego urządzenia. Adres IP pasował do jego łącza domowego. Ścisnął telefon tak mocno, że aż zbielały mu kostki. *** Tego popołudnia spotkał się z Clarą. Wydawała się zaniepokojona. „Nie mogę przestać myśleć o naszej rozmowie” – wyznała żona Álvara. „Czy on się czegoś dowiedział?” „Chyba tak. Claro, jego telefon został użyty do wysłania mi tej wiadomości. Ktokolwiek to zrobił, chciał mnie nastraszyć, uciszyć. I chyba wiem, kto”. Clara zmarszczyła brwi. „Kto?” Isabel zawahała się na chwilę. „Mój mąż”. Cisza, która nastąpiła, była gęsta, niemal namacalna. „Ale dlaczego miałby to zrobić?” – wyszeptała Clara. „Żeby odwrócić od siebie podejrzenia”. Kradnie poufne informacje z mojej firmy. I boi się, że go przyłapałam. Oczy Clary rozszerzyły się. „Musisz iść na policję”. „Jeszcze nie. Potrzebuję dowodu. To, co widziałam, nie jest oficjalne”. Clara skinęła głową. „Jeśli mogę w czymś pomóc…” „Tak” – odpowiedziała cicho Isabel. „Nigdy nie zostawiaj telefonu bez nadzoru”. *** Następnego dnia Isabel postanowiła działać otwarcie. Wróciła do domu wcześniej niż zwykle i położyła na stole wydrukowaną kopię e-maila, którego znalazła w swoim tajnym folderze. Óscar pojawił się godzinę później. „Co to jest?” – zapytał, widząc kartkę. „Powiedz mi” – odpowiedziała spokojnie.
— Dostałam wiadomość: „Przestań dzwonić do mojego męża”. Ale do nikogo nie dzwoniłam. Sprawdziłam numer: to był telefon mojego szefa.