„Co oznacza „Transfer informacji zakończony pomyślnie”?” Zbladł. „Skąd to masz?” „Nieważne. Ważne, że ukradłeś dane z mojej firmy, korzystając z mojego dostępu. A na dodatek próbowałeś zrzucić to na mnie”. „Źle to rozumiesz!” wybuchnął. „To nie tak, jak myślisz!” „Naprawdę?” Jej głos drżał. „Co mam myśleć, Óscar? Że użyłeś telefonu Clary, żeby wysłać mi groźbę? Że chciałeś mnie nastraszyć?” Zrobił krok w jej stronę. „Isa, mogę wszystko wyjaśnić”. „Nie podchodź bliżej!” krzyknęła. „Już zadzwoniłam na policję”. Zatrzymała się. Jej twarz zbladła. „Popełniasz błąd” powiedziała cicho. „Nie, Óscar, to ty popełniłeś błąd, myśląc, że możesz mnie kontrolować”. Wyszła z kuchni i za sobą usłyszała ciężkie westchnienie. Kilka minut później zadzwonił dzwonek do drzwi. Policja przybyła szybciej, niż się spodziewała. *** Później, na komisariacie, Isabel była w pokoju przesłuchań. Przed nią leżało dossier ze wszystkimi dowodami, które policja zebrała dzięki jej raportowi. Wszystko się zgadzało: przelewy na konta zagraniczne, firmowe e-maile, metadane z laptopa Óscara. Jego próba obwiniania jej była po prostu kolejną warstwą kłamstw. Clara przyszła później, żeby mu podziękować i przeprosić. Okazało się, że Óscar rzeczywiście…
Użył jej telefonu, gdy była na siłowni. Sfabrykował wiadomość, żeby odwrócić podejrzenia i zdezorientować Isabel. Kiedy wszystko się skończyło, Isabel wyszła do wejścia na komisariat. Nad miastem zapadała noc, a ona czuła dziwną pustkę. Był aresztowany, ale nie było radości ani ulgi, tylko ogromne zmęczenie. Wiedziała, że musi odbudować swoje życie od nowa, życie wolne od strachu i manipulacji. Jej telefon zawibrował: wiadomość od Álvara. „Zawsze wiedzieliśmy, że jesteś silną kobietą. Trzymaj się. Cały zespół cię wspiera”. Isabel uśmiechnęła się po raz pierwszy od kilku dni. Usunęła wszystkie stare wiadomości i spojrzała w niebo. Szarość świtu zaczynała rozbłyskiwać nowym blaskiem i czuła, że z każdym promykiem powoli staje się sobą. Prawda kosztowała ją wszystko, ale w końcu wiedziała, co najważniejsze: nigdy więcej nie pozwoli, by ktokolwiek ją uciszył.