Potem Russo powiedział: „Zadzwonię do wewnętrznego zespołu”.
„Nie. Nie do wewnętrznego zespołu. Trzy osoby, którym powierzasz duszę, a nie portfel”.
„To skraca listę”.
„Dobrze”.
Drugi telefon był do zastępczyni prokuratora federalnego Denise Harlow.
Nienawidziła Marcusa Mercera z moralną jasnością i zawodową dyscypliną. Przez czternaście miesięcy gromadziła dowody przeciwko niemu, jednocześnie przyswajając informacje, którymi ją karmił, na temat zagranicznych sieci przestępczych, firm-słupów i urzędników piorących pieniądze za pośrednictwem fundacji charytatywnych.
Kiedy odebrała, Marcus powiedział: „Vale i Wells przeprowadzają się dziś wieczorem”.
„Nie powinnaś się ze mną kontaktować bezpośrednio”.
„Moja córka ma siedem lat”.
W słuchawce zapadła cisza.
„Co się stało?”
Wystarczyło.
Kiedy skończył, głos Harlowa stracił już swój sądowy ton.
„Masz dowody?”
„Moja córka je słyszała. Zdobędę dowody”.
„To nie wystarczy, żeby dostać nakaz”.
„Więc słuchaj uważnie. Dzisiejsza gala Cassandry w Biltmore zgromadzi prasę, darczyńców i połowę osób, które twoje biuro próbuje oskarżyć od trzech lat. Wells potwierdzi ostateczny przelew o 21:12 czasu pacyficznego. Konta odbiorcze są powiązane z fundacją humanitarną, którą podejrzewałeś o korupcję, ale której nie mogłeś złamać”.
„Skąd wiesz?”
„Bo do dziś myślałem, że te brudne pieniądze są moje”.
Harlow westchnął.