„Jesteś pewien?”
„Nie”.
To była chyba najszczersza odpowiedź, jakiej udzieliłem przez cały dzień.
„Ale i tak proszę przyjść”.
Następnego ranka w gabinecie Naomi Foster panowała cisza, niż się spodziewałem.
Żadnych dramatycznych maszyn.
Żadnych szeptanych konsultacji za drzwiami.
Tylko miękki dywan, ciepłe głosy i zapach kawy.
Naomi mówiła z przemyślanym spokojem.
„Jestem panu winna przeprosiny, panie Whitmore”.
„Dlaczego?”
„Pozwoliłam pańskiej żonie być pana głównym punktem kontaktowym, kiedy odzyskał pan zdolność samodzielnego podejmowania decyzji medycznych”.
Cassandra poruszyła się obok mnie.
Naomi kontynuowała.
„Myślałam, że szanuję wolę pańskiej rodziny. Z perspektywy czasu powinnam była nalegać na rozmowę z panem bezpośrednio”.
„Dlaczego pan tego nie zrobił?”
„Ponieważ początkowo przeglądałem dokumentację medyczną nieformalnie. Zanim wyrobiłem sobie wątpliwą opinię medyczną, Cassandra poprosiła mnie, żebym zaczekał”.
„I się zgodziłaś.”
„Tak.”
„Czy podjęłabyś tę decyzję jeszcze raz?”
„Nie.”
To się liczyło.
Naomi badała mnie przez prawie trzy godziny.
Światła, których nie widziałam.
Wzory, których nie potrafiłam zidentyfikować.
Elektrody na mojej głowie.
Pytania o bóle głowy, sny, ruch, błyski, cienie.
Kiedyś zapytała, czy kiedykolwiek czułam, jak ktoś przechodzi przed oświetlonym oknem.
„Czasami.”
Cassandra wydała dźwięk.
Odwróciłam się do niej.
„Co?”
„Nigdy mi tego wcześniej nie mówiłaś.”
„Myślałam, że sobie to wyobrażam.”
Naomi pochyliła się bliżej.
„Powiedz mi.”
Wyjaśniłam.
Czasami rano czułam, a nie widziałam różnicę w pobliżu okien.
To nie był obraz.
To nie był kształt.
To było raczej jak presja w ciemności.
Zignorowałam to, bo było sprzeczne.
Naomi nie świętowała.
To mnie uspokoiło.
Po prostu robiła notatki.
Po badaniu końcowym usiedliśmy w jej gabinecie.
„Co o tym myślisz?” zapytałam.
„Myślę, że twój pierwotny uraz został zinterpretowany w najgorszy możliwy sposób ze względu na jego ciężkość”.
„A teraz?”
„Teraz myślę, że obraz jest bardziej skomplikowany”.
„Co to znaczy?”
„Nerwy wzrokowe są uszkodzone. To prawda. Ale dzisiejsze wyniki sugerują, że nie są całkowicie niedysfunkcyjne”.
Zaschło mi w ustach.
„Czy możesz je naprawić?”
„Nie”.
Odpowiedź nadeszła natychmiast.
Oceniłam.
„Ale są rzeczy, które możemy zrobić.
„Leczenie?”
„Najpierw diagnoza. Rehabilitacja neurowizualna. Powtórne badania. Są specjaliści badający powrót do zdrowia po urazowym uszkodzeniu drogi wzrokowej. Żaden z nich nie gwarantuje użytecznego widzenia.
„Użytecznego widzenia”.
„Percepcja światła może się poprawić bez percepcji kształtu. Kształt może się poprawić bez umiejętności czytania. Świadomość peryferyjna może powrócić nierównomiernie. Albo nic znaczącego się nie zmieni”.
Cassandra sięgnęła po moją dłoń, po czym zawahała się, zanim jej dotknęła.
Zauważyłem.
Odwróciłem dłoń.
Włożyła swoje palce w moje.
Naomi kontynuowała.
„Chodzi o to, że twoja medyczna przyszłość nie jest tak pewna, jak mówili”.
Coś mi się rozluźniło w piersi.
Niezupełnie nadzieja.
Zgoda.
Zgoda na niewiedzę.
Zaplanowaliśmy kolejne badania.
Kiedy Naomi zbierała swoje dokumenty, zadałem ostatnie pytanie.
„Po co ci była potrzebna dokumentacja okulistyczna mojego ojca?”
Zawahała się.
Po raz pierwszy od rana wydawała się pewna siebie.
do nieprzytomności.
„Coś w twojej dokumentacji szpitalnej”.
„Co?”
Odwróciła się do Cassandry.
Naomi otworzyła teczkę.
„Podczas przeglądu znalazłam notatkę z rana po twoim wypadku. Wspomina o twoich dolegliwościach wzrokowych sprzed wypadku”.
Zmarszczyłem brwi.
„Jakie dolegliwości?”
„Błyskające światła w prawym polu widzenia. Może chwilowe rozmycie obrazu”.
„Nie pamiętam tego”.
„Cassandra też nie”.
Moja żona powiedziała: „Bo mi nigdy nie mówiłeś”.
Przeszukałem pamięć.
Tydzień przed wypadkiem.
Posiedzenia zarządu.
Termin rozpoczęcia szkolenia wstępnego.
Jazda do Greenwich.
Ból głowy.
Kawa.
Za mało snu.
Wtedy coś się pojawiło.
Salon wystawowy.
Krawędź ekranu na chwilę znika.
Jasny błysk w pobliżu prawego oka.
Zwaliłam to na zmęczenie.
Naomi zapytała: „Pamiętasz?”
„Może”.
Przekartkowała kartkę.
„Jest jeszcze jedna rzecz”.
Papier przesunął się po stole.
„Twoja siostra przesłała mi wczoraj wieczorem zarchiwizowaną dokumentację medyczną twojego ojca”.
Palce Cassandry zacisnęły się na moich.
„Co tam było?”
„Nie spodziewałam się tego”.
Naomi zamilkła.
„Twój ojciec zgłaszał prawie dokładnie te same objawy wzrokowe, gdy miał trzydzieści osiem lat”.
Złapałam oddech.
Mój ojciec zmarł osiem lat wcześniej.
Nie w wypadku.
Nie z powodu choroby oczu.
I przez wszystkie lata, kiedy go znałam, ani razu nie powiedział mi, że ma problemy ze wzrokiem.
„Co mu się stało?” zapytałam.
„W dokumentach jest napisane, że objawy ustąpiły”.
„To dlaczego to takie ważne?”
„Bo okulista skierował go na badanie neurologiczne”.
Krzesło Naomi się poruszyło.
„Ale brakuje następnej strony”.
„Brakuje?”
„Usunięto z archiwum”.
Evelyn powiedziała, że akta są kompletne.
Mój ojciec był skrupulatny.
Udzielał gwarancji na urządzenia, których już nie posiadał.
Nie zgubił swojej dokumentacji medycznej.
„Kto ją usunął?”
„Nie mam pojęcia”.
Pomyślałam o wypadku.
Miesiącach ślepoty.
Sekretnym liście.
Niewyjaśnionych objawach mojego ojca.
I nagle przestało być tylko kwestią tego, czy go jeszcze zobaczę.
Dlatego mój ojciec kiedyś stał na skraju tej samej ciemności – i dlatego nikt w naszej rodzinie nigdy o tym nie mówił.
-KONIEC CZĘŚCI 2 -ABY PRZECZYTAĆ NASTĘPNĄ CZĘŚĆ, NACIŚNIJ PRZYCISK NASTĘPNEJ CZĘŚCI NA DOLE STRONY