Następnego dnia próbował wejść do budynku Gabriela, twierdząc, że przynosi pilne dokumenty. Portier zawiadomił ochronę. Adrien uciekł przed przybyciem patrolu, ale kamera nagrała go z naciągniętym kapturem i plecakiem mocno przyciśniętym do piersi.
W torbie, którą później znaleziono w pobliskim koszu na śmieci, znajdowały się kopie USG Maëlle, sześciostronicowy list pełen oskarżeń i mała, niebieska pluszowa zabawka z rozciętym nożem brzuchem.
Kiedy Maëlle zobaczyła zdjęcie pluszaka, nie krzyknęła.
Po prostu poszła do pokoju dziecięcego, usiadła na podłodze pośród pudeł i spędziła 20 minut składając ten sam biały pajacyk, nie zdążywszy go schować.
Gabriel ją tam znalazł.
„On nigdy nie tknie naszego syna” – powiedział.
„Nie tylko jego boję się stracić” – odpowiedziała.
Przykucnął.
„Co masz na myśli?”
„Boję się stracić też ciebie. Nie z powodu Adriena. Z powodu tego, co możesz zrobić, żeby nas uratować”.
Wzrok Gabriela zachmurzył się.
„Myślisz, że mogłabym stać się taka jak on?”
„Nie. Dokładnie. Myślę, że możesz uwierzyć, że miłość usprawiedliwia wszystko”.
Słowa utkwiły między nimi, ciężkie jak zamknięte drzwi.
Gabriel usiadł obok niej. Po raz pierwszy wydawał się starszy. Mniej niezwyciężony.
„Kiedy byłam dzieckiem, mój ojciec mawiał, że mężczyzna, który nie straszy, nikogo nie chroni”.
Maëlle odwróciła głowę w jego stronę.
„Twój ojciec bał się świata. Nauczył cię bronić się tą samą bronią”.
Spojrzał na maleńkie body niemowlęce.
„A czego ja mam nauczyć naszego syna?”
Maëlle wzięła jego dłoń i położyła ją na swoim brzuchu.
Dziecko się poruszyło.
„To, że być silnym, czasami oznacza wiedzieć, kiedy przestać, zanim staniesz się cieniem, z którym walczysz”.
Następnego wieczoru Adrien zadzwonił z nieznanego numeru.
Gabriel chciał odebrać. Maëlle pokręciła głową.
Przełączyła telefon na tryb głośnomówiący.
„Maëlle” – powiedział Adrien. „Posłuchaj mnie przez chwilę”.
Jej głos stracił pewność siebie, przypominającą kawę. Stał się chrapliwy, brudny, niemal obcy.
„Policja cię szuka” – powiedziała.
„Wiem”.
„To oddaj się w ręce policji”.
Zaśmiał się bez radości.
„Zawsze taka rozsądna. Właśnie to doprowadzało mnie do szału. Nawet kiedy cię rozrywałam na strzępy, starałaś się mówić spokojnie”.
Maëlle zamknęła oczy. Gabriel stał nieruchomo obok niej.
„Dlaczego to robisz?” – zapytała.
Nastąpiła długa cisza.
„Bo widziałem, że jesteś szczęśliwa”.
Te słowa uderzyły ją mocniej niż jakakolwiek obelga.
Adrien kontynuował:
„Widziałem, jak wychodzisz z kliniki z ręką na brzuchu”. Zrozumiałem, że może problem tkwi we mnie. Wiesz, jak się wtedy czułem? Przez trzy lata traktowałem cię jak złamaną kobietę, bo nie mogłem znieść bycia mężczyzną, który nie może mieć dzieci. A ty, ty po prostu zaczynałeś swoje życie od nowa.
„Nie zaczynałem od nowa przeciwko tobie”.