Adrian kucał na wysokości jej oczu przed swoim prywatnym gabinetem, zakrywając usta dłonią, próbując stłumić śmiech.
Wtedy Mia wskazała na niego palcem.
„Jesteś taki przystojny” – powiedziała ponownie. „I wysoki. Lubię wysokich facetów. Powinieneś być moim tatą”.
Chciałam, żeby cały budynek się na mnie zawalił.
„Mia!”
Odwróciła się radośnie.
„Cześć, mamusiu. Znalazłam przyjaciółkę”.
„Co ci mówiłam o wychodzeniu z biura?”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Adrian powoli wstał.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Te przenikliwe, niebieskoszare oczy przeniosły się z Mii na mnie i nagle cały korytarz znów ucichł.
Potem spojrzał na moją córkę.
„Mia” – powiedział cicho – „dlaczego właściwie myślisz, że twoja mama potrzebuje mnie jako taty?”.
Uśmiech mojej córki zniknął.
A odpowiedź, którą mu dała, sprawiła, że serce stanęło mi w piersi.
Mia zmarszczyła brwi, opierając dłoń na swoim małym biodrze z powagą, która była jednocześnie komiczna i przerażająca.
„Bo zawsze jesteś sam w tym wielkim biurze” – wyjaśniła rzeczowo, wskazując gestem mahoniowe drzwi za nim. „A moja mama zawsze siedzi do późna w nocy, przeglądając błyszczące papiery na komputerze. Poza tym słyszałam, jak wczoraj wieczorem trochę płakała, bo mówi, że dorośli w mieście są tacy nudni i nigdy nie mają czasu na zabawę. Jeśli jesteś moim tatą, możesz być dla niej nudny, ale przynajmniej przyniesiesz jej drogą kawę”.
Cisza, która zapadła na korytarzu, była tak gęsta, że niemal można ją było dotknąć.