Czułam, jak krew odpływa mi z twarzy. Chciałam wykopać dziurę w marmurowej posadzce i zniknąć na zawsze. Ręce lekko mi drżały, gdy robiłam krok naprzód, gotowa wyciągnąć stamtąd córkę i po drodze napisać list rezygnacyjny.
„Panie Kane, bardzo, bardzo mi przykro” – wyjąkałam, a głos załamał się ze wstydu i paniki. „Był nagły wypadek z nianią, a moja mama jest w Atlancie… Przysięgam, że to się więcej nie powtórzy”.
„Pójdę z nią teraz i…” Zatrzymałam się gwałtownie.
Adrian Kane się nie poruszył. Nadal stał tam, nieruchomo, z wpatrzonym we mnie wzrokiem. Zniknął swobodny śmiech sprzed chwili; jego niebieskoszare oczy błyszczały z niewyobrażalną intensywnością, analizując każdą cząstkę mojej istoty, jakby rozszyfrowywał poufną umowę.
Powoli spojrzał z powrotem na Mię. Potem, ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu, uklęknął ponownie, na wysokości jej oczu.
„Więc twoja mama mówi, że dorośli w mieście są nudni?” zapytał Adrian dziwnie cichym, niemal rozbawionym głosem.
Mia energicznie skinęła głową.
„Powiedziała też, że twój krawat wygląda bardzo elegancko, ale wyglądasz, jakbyś nigdy nie jadła wystarczająco dużo węglowodanów”.
Błysk szczerego rozbawienia przemknął przez twarz Adriana. Wyprostował się z gracją i podniósł wzrok, by spotkać moje przerażone oczy. „Elena” – powiedział, używając mojego imienia z niepokojącym spokojem. „Za czterdzieści minut zaczyna się zebranie zarządu. Chcę, żeby koncepcje kampanii były bezbłędne”.
„Tak, proszę pana” – odpowiedziałem szeptem, przygotowując się na zwolnienie.
„A co do pańskiej córki…” Adrian zrobił pauzę, z namysłem poprawiając mankiety koszuli. „Uważam za niewybaczalną obrazę, że ktokolwiek mógłby pomyśleć, że nie jem węglowodanów. Więc po prezentacji idziemy we trójkę na pizzę. A pańska córka oceni, czy nadaję się do roli ojca, czy potrzebuję okresu próbnego”. Westchnąłem, mrugając kilka razy, żeby upewnić się, że nie oszalałem.
„Słucham?” – wyjąkałem. Adrian uśmiechnął się do mnie półuśmiechem, którego nie widziałem u niego od dwóch lat, i to jakby wyssało powietrze z sali.
„Nie każ mi się powtarzać, dyrektorze”. Ma pan pracę do wykonania. Ach, i Mia… — spojrzała na dziewczynkę z błyskiem w oku — powiedz duchom, żeby schowały ciasteczka. Dzisiaj będziemy negocjować naprawdę.