W środku były pliki.
Zdjęcia.
Nagrania.
Zrzuty rozmów.
Pierwsze wideo pokazywało szkolną łazienkę. Lila trzymała telefon nisko, obraz drżał. Słyszałam głos Klary.
„Powiedz to jeszcze raz. Powiedz, że twoja mama płacze po nocach, bo twój tatuś wolał umrzeć niż z wami zostać.”
Śmiech.
Potem szloch Lili.
Mój żołądek ścisnął się tak mocno, że musiałam zakryć usta dłonią.
Drugie nagranie było z szatni. Ktoś rzucił jej buty do kosza. Ktoś powiedział: „Bez ojca, bez stylu, bez szans.”
Trzecie pokazywało ekran telefonu. Wiadomości z grupy klasowej.
„Lila znowu robi smutne oczy.”
„Jej matka wygląda jak zombie.”
„Może obie powinny zniknąć, będzie mniej dramatu.”
Nie mogłam czytać dalej.
Pani Ewa płakała obok mnie, ale ja już nie płakałam. Patrzyłam na ekran i czułam, jak rozpacz powoli zmienia kształt. Stawała się czymś ostrym.
Potem znalazłam plik audio nazwany:
„Ostatni piątek — gabinet.”
Kliknęłam.
Najpierw szum. Potem głos Lili.
„Proszę pani, Klara powiedziała, że jej mama zadba, żeby nikt mi nie uwierzył.”