Drugi głos należał do Marty Sokołowskiej.
„Dziecko, ty naprawdę musisz przestać robić z siebie ofiarę.”
Serce zaczęło mi walić.
Potem dyrektor Wolski:
„Lila, rozmawialiśmy już. Konflikty rówieśnicze najlepiej rozwiązywać spokojem.”
Lila mówiła cicho, ale wyraźnie:
„Oni mnie śledzą po szkole. Klara powiedziała, że pokaże wszystkim film z przebieralni, jeśli pójdę na policję.”
Marta westchnęła z irytacją.
„Moja córka nie robi takich rzeczy.”
Lila:
„Mam nagranie.”
Cisza.
A potem głos Marty, już inny. Twardy, zimny.
„Posłuchaj mnie uważnie. Twoja matka ledwo stoi na nogach po tym, co się stało z twoim ojcem. Chcesz ją zniszczyć jeszcze bardziej? Chcesz, żeby wszyscy wiedzieli, że nie umie sobie poradzić nawet z własną córką?”
Słyszałam oddech Lili.
Mały. Szybki. Przerażony.
Dyrektor powiedział:
„Oddaj telefon, Lila. Zachowamy go do wyjaśnienia.”
„Nie.”
Krzesło zaszurało.