„Powiedziała, że Lila próbuje zwrócić na siebie uwagę po śmierci ojca. Że pani jest w depresji i pewnie nie widzi, jak córka manipuluje otoczeniem.”
Poczułam mdłości.
Oni nie tylko nie pomogli mojemu dziecku.
Oni przygotowali wytłumaczenie, dlaczego nikt nie powinien jej wierzyć.
„A wypadek?” — zapytałam, choć bałam się odpowiedzi.
Pani Ewa spojrzała na swoje dłonie.
„Nie wiem. Ale w ostatni piątek, dzień przed tym, jak… przed wypadkiem, Lila przyszła do mnie po lekcjach. Była blada. Powiedziała, że ma nagranie, po którym Klara i jej matka już nigdy nie nazwą jej kłamczuchą. Kazałam jej zadzwonić do pani. Powiedziała, że zrobi to wieczorem.”
Wieczorem Lila nie zadzwoniła.
Wieczorem powiedziała, że boli ją głowa, zamknęła się w pokoju i napisała w zeszycie tylko jedno zdanie, które znalazłam dopiero po pogrzebie:
„Nie wszyscy dorośli są bezpieczni.”
Wróciłam do mieszkania jak we śnie. Pani Ewa poszła ze mną. Nie pytałam, dlaczego ryzykuje pracę. Może po prostu nie mogła już żyć z milczeniem.
Usiadłyśmy przy kuchennym stole. Tym samym, przy którym Lila jadła naleśniki, odrabiała matematykę, malowała paznokcie na fioletowo i opowiadała mi o książkach tak szybko, że nie nadążałam. Teraz leżał na nim jej pendrive.
Włożyłam go do laptopa.
Na ekranie pojawił się folder nazwany:
„Jeśli mi nie uwierzą”.