Usiadła na miejscu pasażera, chociaż dyrektor stał przy wejściu do szkoły i patrzył na nas przez deszcz.
„Co jest na pendrivie?” — zapytałam.
Pani Ewa wzięła głęboki oddech.
„Nie wiem wszystkiego. Lila powiedziała mi tylko, że zbiera dowody. Że jeśli znowu usłyszy, że jest przewrażliwiona, pokaże prawdę pani.”
„Dowody czego?”
Wychowawczyni zamknęła oczy.
„Przemocy.”
Słowo uderzyło we mnie tak mocno, że przez chwilę nie mogłam oddychać.
„Kto?”
Nie odpowiedziała od razu.
I w tej sekundzie wiedziałam.
„Klara.”
Pani Ewa zaczęła płakać.
„Nie tylko ona. Ale ona była najgorsza. Miała za sobą dziewczyny, chłopaków, czasem nawet starsze klasy. Zaczęło się od żartów, zdjęć, przerabianych filmików. Potem rzeczy znikały Lili z plecaka. Ktoś pisał na ławce. Ktoś zamknął ją w toalecie po WF-ie.”
Świat za szybą rozmył się.
„Dlaczego nikt mi nie powiedział?”
„Lila prosiła, żeby nie dzwonić. Mówiła, że wtedy będzie gorzej. Ja zgłosiłam to dyrektorowi. Trzy razy. Powiedział, że mam nie rozdmuchiwać konfliktu, bo to ‘grupa dziewcząt z trudną dynamiką’. Potem przyszła pani Sokołowska.”
„Matka Klary.”
Pani Ewa skinęła głową.